Ania

Ania pisze dzisiaj maturę. (Skoro od ponad dziesięciu lat nie utrzymujemy żadnego kontaktu, nie muszę ukrywać jej pod inicjałem.) Kiedy się urodziła (może jednak było to rok później?) Podzamcze ściął śliczny mróz. Jechałem na ferie do babci i słońce było takie, w oczy, nie do odtworzenia. Właśnie wyszedł pierwszy numer „Tele Tygodnia” (co było pewnym wydarzeniem, wziąwszy pod uwagę, że wkraczaliśmy w epokę niemieckich telewizji satelitarnych). Jechaliśmy do R. pekaesem i ten mróz piękny na Podzamczu, i cerkiew, i Czwartek.

Zupełnie inaczej pamiętam urodziny P., jej starszego o parę lat (ale też całą epokę w historii Polski) brata. Rodzice poszli do kościoła, gdy odebrałem telefon w mieszkaniu na Czechowie. Wtedy się urodził.

Zdjęcia z chrztu Ani są w tonacji rudo-brązowej. Zresztą mylą mi się ze zdjęciami z komunii P. Ten sam kościół, który rósł na horyzoncie w oknie babci. Dziwne, ale tym razem nie pamiętam żadnego smaku. Na komunię Ani przyjechałem już z Wa. pociągiem przez Łuków. Zaraz potem kompletnie zniknęła z mojego życiorysu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s