Mróz.
Radio kierowców sięgało drugich drzwi, głosem wyraźnym mówiło: tu leży staroświecka jak przecinek.
W górę Powązkowskiej samotnie na zimnie. Polska statua wolności wybiegła z kościoła.
Stały się biedactwa zwierzyną polityczną. Na próżno wołają chleba, wołają ciasteczek. Zostaje dziób pod skrzydło i zasnąć pokotem. W ogrodzie Krasińskich jak stado z brytfanny.
