Poetka z Krakowa (2)

Holandia. Ten żółty tomik pożyczałem. Usiłowałem tłumaczyć kolejne warstwy cebuli. Lato było kochliwe i pachniało mokrą łąką. Droga do Delft. Tego lata zacząłem znowu naśladować wiersze.

(Nawet nie sądząc, że spotkało nas szczęście, żyliśmy w czasach dwóch literackich noblistów. On nieco jurodiwyj, ona figlarna. W najlepszy trafiliśmy okres winobrania. A jeszcze Herbert pisał, i paru innych. Tischner drukował kazania u Turowicza. Zostały nam wyrwane cytaty).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s