Nie czuję potrzeby, żeby zasiąść.
I coś zapisać w próżni, w postaci zero-jedynkowej.
Z życia urzędników wysokościowych (odc. IV)
„Przez całe życie pracowałem w takim budynku i nigdy…”
Z życia urzędników wysokościowych (odc. III)
Mam nadzieję,
że tą windą to
jednak nie do
nieba.
Z zagadnień niemieckiej medycyny klinicznej
Przepraszam, miało nie być o polityce…
Z życia urzędników wysokościowych (odc. II)
Czy wiedzieliście, że na 36 piętro dolatują osy?
Z życia urzędników wysokościowych (odc. I)
nadaję z biurkowca
W rocznicę bitwy pod Grunwaldem byliśmy w kinie
Byliśmy w kinie, wstyd się przyznać: na filmie o ograch
W rocznicę zburzenia Bastylii byliśmy w kinie
„ikił” aiwamyw ęis „yksihW”
Józef Cz. podobnie jak autor bloga, tyle, że siedemdziesiąt lat wcześniej, żegna swoje miasto (09.07.07)
Tylko po co, Józefie Cz., opuszczać miejsce, które się kocha?
Opieczętowany życiorys autora bloga (09.07.07)
Pejzaż był: Wieniawa ze słońcem
Bezpowrotnie utracona patriotyczność (08.07.2007)
chciałbym się wymeldować
Autor bloga ubiera, zapina i szanuje łach
Dlaczego w lipcu rozmyślamy o sprawach ostatecznych?
Nawet przy obiedzie
cytuję Koheleta.
Niedoszłe posłannictwo autora bloga
do mnie Andrzej Bursa przemawia
Autor bloga obserwuje pogodę nad Powązkami
Lipcopad
O tragicznych skutkach globalnego ocieplenia
Czerwiec bez truskawek
Autor bloga nie potrafi dotrzymać słowa
Autor bloga lubi czuć tę wielkomocarstwową nutkę
Chwila kultury po procesji*
żaden Samarytanin nie pochyla się ku niej na ratunek
Opowiadania na czas przeprowadzki
O przenoszeniu pudeł z książkami
Autor bloga dotrzymuje słowa c.d.
Wystarczy, że się pomyśli
Epilog na Saskiej Kępie (19.06.2007)
tak tu dobrze było
Moje życie zapisane w komunikacji miejskiej (15.06.2007)
15 – 13 – 42 – 26 – 31 – 150 – 45
192 – 174 – 524 – 189 – 4 – 44 – 9
Pierwsza krucjata emerycka (14.06.2007)
o przebieg męczeństwa świętego Maksymiliana
O nieheroiczności życia codziennego na początku XXI wieku (09.06.2007)
Jak ci się uda, spokojnie możesz zatrzymywać czołgi
Wyznanie wyimaginowanego kota z mojego rodzinnego Miasta jako metonimia (09.06.2007)
za rogiem czyha ono: miasto z wież i hałasu
Wariacje na temat słowa „kościelny” (07.06.2007)
Chleb, który nie był chlebem
W czerwcu też byliśmy w kinie (05.06.2007)
„Niczego nie żałuję” to nie był dobry film biograficzny
Odlot Żurawi(ej) (04.06.2007)
Minęło. Już.
Autor bloga wyjaśnia wielkie pustki uczynione na blogu swoim
najwyższa pora na słowa
Autor bloga dotrzymuje słowa
ani słowa
Od tej pory o polityce ani mru mru
Ile można pisać o tym samym, powtarzać zaklęcia, że tak nie można, nie wolno, że co oni robią.
Wyznania rozedrganego właściciela nokii
Mój telefon ma więcej czułości.
Autor bloga topi nostalgię w poemacie II
„Ku miastu rodzinnemu”
Słowo po trzykroć siebie w sobie zawierające
Nie-
speł-
nie-
nie.
Komunikat IPN w sprawie wniosku lustracyjnego Rzecznik Praw Dziecka
Laa-Laa był w okresie odtąd dotąd osobowym źródłem informacji
Byliśmy w kinie w majowy wieczór
pieścić życie bo jest tylko jedno?
Autor bloga topi nostalgię w poemacie
olśnienie na ulicy Ruskiej
Proroctwo wypowiedziane przez Józefa Piłsudskiego*, który w sennej wizji ujrzał IV Republikę
Paranoiczni, obsesyjni, obłudni, ogarnięci panicznym lękiem i siejący ten lęk i nienawiść na obszarze ponad 312 tysięcy km kwadratowych
Zachowania mieszkańców województw lubelskiego, mazowieckiego, świętokrzyskiego i małopolskiego w soboty w godzinach 9-14
Później nikogo. Obiad. Firanki rozwiewa wiatr. Pachnie rabarbarem
Co by się stało, gdyby autor bloga pomieszał Mirona B. i Józefa Cz., poetów i opisał swoje ukochane miasto w dniu 19 maja rano
Słońce ciepłe niewidzialne ręce kładzie na wieżyczce cerkwi i na zielonym wzgórzu z kościółkiem
Notatnik astronomiczny autora bloga
Niebo niebieścieje
Wielkie smuteczki naszych milusińskich
płaczą dziś milusińscy nasi
Autor bloga publikuje ku przestrodze wiersz nieznanego autorstwa znaleziony we własnej szufladzie
nazwałem Cię Wybrana
nie zapytałem czy chcesz
O różowych wargach i ciepłej bułeczce
„A ciało to bułeczka ciepła”
Burza na Kruczej
oczekują na zamknięcie w klatce Faradaya
Ogłoszenie drobne, prawdziwe i smutne
Aaaaa. Knucie, jątrzenie, opluwanie,
w cenie obrzucanie błotem.
Streszczenie piosenki Agnieszki Osieckiej, po raz drugi pojawiającej się na tym blogu, ale w innym maju
maj kępa bzem
Autor bloga, posiłkując się poezją Mirona, usiłuje wyjaśnić powody swego milczenia
Straszny mnie złapał
niepotraf.
W Święto Strażaka byliśmy w kinie
nie chcę oglądać filmu o rozpadających się małżeństwach, zresztą tureckich.
W Święto Pracy byliśmy w kinie
granatowe prawie czarne
