Od tej pory o polityce ani mru mru

(Są dwie możliwości: albo będę wulgarny albo będę milczał. Tak jakby nie było poezji, jaśminu, zięby w Parku Skaryszewskim, nowiów… tylko wszędzie wszechogarniająca irytacja. Ile można pisać o tym samym, powtarzać zaklęcia, że tak nie można, nie wolno, że co oni robią. Minie. Tak jak minęły tysiące głupot, od których grzały się pierwsze strony gazet. Czy ktoś pamięta, że niejaki Zbigniew Dyka miał rozwolnienie i przez to obalił rząd? Dlatego, nie będzie więcej ani o premierze, ani o prezydencie, ani o ministrze spraw zagranicznych, ani edukacji. Nie i koniec. No dobrze, dziś ostatni raz.)

(W busie do Krakowa, któregoś sobotniego ranka, oglądałem kabaret z mojego ukochanego miasta. I dziś znowu usłyszałem ten skecz. Nawet główny bohater podobny był.)

Dostojewski?
– Brzyyydal!
Witkacy?
– Eh…brzyyydal!
– Kafka?
– To dopiero brzyyyyyydal!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s