Chwila kultury po procesji*

Czytając pierwsze strony portali internetowych, bardzo wyraźnie widać pewien trend. Zresztą zapewne modny po popłuczynach pisanych przez niejakiego Browna. Otóż, na pierwszych stronach pojawiają się tytuły: „Boga nie ma” (drobnymi literkami dopisane: pisze autor książki…) albo „Jezus nie zmartwychwstał. Był w letargu.” (dopisane: twierdzi amerykański biolog). Na stacji metra wita mnie wielki napis: „Poznaj życie Marii Magdaleny i Jezusa”. Nie, żebym wierzył w spiskowe teorie, raczej w prawa rynku. Podważanie chrześcijaństwa świetnie się sprzedaje. A społeczeństwo święcące co roku malowane jajka, łyka każdą sensację (o czym świadczy popularność książek z da Vincim w tytule.)

Tymczasem Kościół udaje, że nie widzi. Wierząc w budowanie świątyń, wylewki z betonu, magię dzwonnic. I kompletnie nie wierząc, że dajmy na to po ulicach miasta na literkę B. też kiedyś chodziły procesje, a teraz już nie chodzą… Bo u nas się nie zmieni, więc nadal można trwać w samozadowoleniu i – co tu dużo mówić – pysze. Cały czas mnie zastanawia jak można było roztrwonić niesamowity kapitał społeczny z kwietnia 2005 roku. Jak można było tę wielką falę zatamować zamkniętymi drzwiami kościołów, opryskliwością, może spiżem i brązem (na coraz bardziej niepodobne, koszmarne figury mniej lub bardziej monstrualnych rozmiarów).

Nikt nie zwraca uwagi, że religia służy dziś do usprawiedliwiania wszystkiego. Od najbardziej durnych propozycji przepisów (zakaz demoralizacji dzieci na plaży poprzez widok kobiecych piersi) po odnowę moralną, czyli grzebanie w szambie teczek i donosów. Tak jakby dyplomowani katolicy z prasy codziennej nie pamiętali, że dla TW „Ruda Wiewiórka”, czy TW „Bakelit”, kluczowym miejscem spowiedzi nie jest ich „prawa” i niosąca prawdę gazeta, ale konfesjonał. Tam jest miejsce na przyznawanie się do swojej głupoty z lat młodości. Tam jest miejsce na przebaczenie.

W gruncie rzeczy widok jest dość smutny. Religijność w tym kraju rozwija się w najlepsze, religia umiera. I żaden Samarytanin nie pochyla się ku niej na ratunek.

*Inspiracją stał się dla mnie mail od sieci księgarni, otrzymany we wtorek przed Bożym Ciałem: „Czy po procesji znajdziesz czas na chwilę kultury?”. Pomijając błąd definicyjny, co do samej kultury, reklama sugerowała, że Boże Ciało jest cudownym dniem na zakupy. Od tamtego wtorku nie wszedłem jeszcze do księgarni przy rondzie francuskiego generała.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s