Lauren Groff, Floryda, Pauza 2019

4.2.7

(Sally Mann, Deep South, 2005, źródło: sallymann.com)

Pamiętacie to opowiadanie z Doliny Muminków, to o Filifionce, która potwornie boi się katastrofy? A wreszcie, kiedy katastrofa nadchodzi, odczuwa ogromną ulgę? We „Florydzie” roi się od filifionek.

Głównym uczuciem jest niepokój, niepokój, od którego nie można się uwolnić. Sally Mann ze swoimi mrocznymi fotografiami Południa pasuje jak znalazł, choć na zdjęciu Wirginia a nie Floryda. Korzenie drzew poskręcane na mokradłach, na których coś się czai. Może węże lub aligatory, okładkowa pantera, a może – jak u Tove Jansson – nieunikniony huragan, tudzież choroba, nieszczęście, zdrada. Tyle niepokojów zaczyna działać na mnie terapeutycznie.

Bohaterki przed swoim niepokojem usiłują uciekać, ale Floryda nie odpuszcza. Nie da się uciec za ocean, zawsze się wraca do zimnego domu, który wcale nie wydaje się bezpieczny. Próżno szukać w nim kogoś, kto cię ogrzeje. Gorzką prawdę o tym wypowiada Lauren Groff na stronie sto pięćdziesiątej piątej:

Któregoś dnia się obudzisz i zrozumiesz, że twój ulubiony człowiek zmienił się w chmurę w kształcie człowieka (tłum. Dobromiła Jankowska)

Ta proza jest dobra, jest wilgotna i bagnista, grzęźnie się w niej.

Ta proza to proza czasów globalnej katastrofy, bo wspólnym mianownikiem wszystkich niepokojów u Groff, jest pojawiający się w tle niepokój o przyszłość pokolenia naszych dzieci. Zresztą to najbardziej „dziecięce” (przy tym najmniej wilgotne, nawet wyschłe) opowiadanie w tomie, „Psy w wilki”, jawi się jako miniatura z czasów spełnionej apokalipsy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s