Pesymizm

Kilka lat temu świat opierał się na pewnikach, twierdzeniach, które już na zawsze miały pozostać prawdziwe. Gwarantowały one pokój i szczęście, poświęcano więc im kolumny dzienników i potężne tomy prac naukowych, udowadniając, że ostatecznym celem ludzkości jest demokracja i neoliberalny kapitalizm, że chronić nas będzie potężne mocarstwo za morzem a stabilność gwarantować oparta na solidarności unia. Pewien człowiek, niejaki Fukuyama, napisał nawet o „końcu historii”: to stwierdzenie wywoływało graniczący z orgazmem zachwyt wykładowców i publicystów. Byliśmy pewni świata, wiedzieliśmy do czego dążymy. Każdy, kto starał się owe dogmaty podważać, był traktowany jako sam siebie ośmieszający człek niespełna rozumu.

Nie minęło dziesięciolecie a staliśmy się mieszkańcami niespokojnego świata. Nasze pewniki rozsypały się, choć niektóre media uparcie bronią tezy, że nic się nie zmieniło. Stoimy na Ziemi, spod której uciekł, podtrzymujący jej płaskowyż, żółw. Stoimy z niedowierzaniem, że popełniliśmy błędy, całą masę błędów. A teraz znowuż trzeba świat obmyśleć na nowo, bo nikt się nie przygotowywał, że nie będzie już znajomych aksjomatów. Zwłaszcza w Polsce długofalowa analiza polityczna jest działką megalomanów i mitomanów.

1.

System gospodarczy, który miał być systemem idealnym i wiecznym, okazał się zawodny. (Bestsellerem stała się jego krytyka autorstwa Piketty’ego, na gruncie polskim: książki Króla i Sowy; ostatnio do grona krytyków dołączył nawet Belka). Wobec kapitalizmu dzisiaj można sformułować dwa główne zarzuty. Po pierwsze, doprowadził do oderwania kapitału od ludzkiej pracy i od człowieka jako osoby. Nieistniejący pieniądz zaczął krążyć dzięki wirtualnym operacjom, definiując cały świat. Ludzie i przyroda stali się zasobami służącymi pomnażaniu bogactwa, relacje zostały zastąpione przez transakcje. Państwo uznano za służebne nie wobec społeczeństwa, ale wobec gospodarki. Po drugie, kapitalizm nakręcił dziką, nieliczącą się z kosztami konsumpcję. To o tym pisze Franciszek w „Laudato si’„. System edukacji ma dzisiaj za zadanie wychowywać bezmyślnych konsumentów, pochłaniających nieskończone ilości niepotrzebnych produktów, rzeczy. Społeczeństwo ma przynosić zysk, a kto nie przynosi zysku jest spychany na jego margines. Rzeczywistość została przeliczona na pieniądze. W tym kontekście ani kultura, ani przyroda nie posiadają już własnej, odrębnej wartości, oprócz wartości księgowej. Konsumpcja wyparła metafizykę, neoliberalny kapitalizm skutecznej niż jakikolwiek system ateistyczny, zabił Boga.

2.

Amerykańska polityka oparta na myśleniu o pomnażaniu zysków, prowadzona pod przykrywką działań na rzecz demokracji, doprowadziła do całkowitego załamania porządku na Bliskim Wschodzie i w Śródziemnomorzu. Włączenie się Polski i innych państw Europy w imperialną politykę USA okazało się potężnym i dalekosiężnym błędem. Obalanie dyktatur, które prowadziło do upadku państw i pogrążenia ich w chaosie wojny domowej, jak miało to miejsce w Libii, Syrii czy Iraku, a także wspieranie agresywnych odłamu islamu jako środka do realizacji celów politycznych, pozostawiło region wielokrotnie bardziej niestabilnym niż przed dziesięcioleciem.

Obiektywny obraz wydarzeń, w przypadku Syrii, przez długi czas blokowały media, bez szemrania ulegające propagandowej wizji okrutnego dyktatora i dobrych powstańców, do czasu, kiedy okazało się, że nietrafna polityka doprowadziła do powstania największego obecnie zagrożenia dla Europy, to jest Państwa Islamskiego (w tym wypadku Polakom też udało się wmówić, że większe zagrożenia stanowi Rosja). Po latach mącenia na Bliskim Wschodzie, pojawił się, wyhodowany przez nas samych, przeciwnik, którego głównym celem strategicznym jest zniszczenie Zachodu (a nie zapominajmy, że w jego wizji Zachodem jest również Rosja).

3.

Kolejnym pewnikiem była dla nas europejska solidarność, słowo wypowiadane z patosem, w tle oczywiście chór Beethovena, i odmieniane przez wszystkie przypadki. Mimo jej wymiaru patetycznego, o którym uczono w szkole i w imię którego dzieci maszerowały w maju z chorągiewkami, Polacy bardzo szybko uznali Unię za rodzaj bankomatu wypłacającego duże ilości gotówki, która się nam, wyłącznie nam, należy za wszystkie krzywdy w historii.

W obliczu napływu uchodźców wywołanego przez naszą bliskowschodnią awanturę (wiosnę, nie awanturę, jakby to powiedzieli eksperci, por. pkt 2) i zadłużenia Grecji, okazało się, że za Unią nie stoi już żadna jednocząca Europejczyków idea. Każdy jest pozostawiony sam sobie, każdy walczy wyłącznie o swoje. Chociaż z taką radością weszliśmy do Unii, to po kilku latach przestała być ona unią, stając się politycznym mechanizmem, gdzie wszyscy myślą o swoim własnym, a nie o jakimś wspólnotowym interesie. Więcej, przez lata Europejczycy zdołali się wyrzec własnych wartości na rzecz czystej konsumpcji, dlatego dziś stoją bezradni wobec radykalnego islamu. Nie mamy żadnej kontrpropozycji, poza baw się i kupuj.

Ani Unia, ani Europejska nie są już słowami, które znaczą.

4.

(Każdy kto ma inne zdanie w sprawie Ukrainy, szybko jest oskarżany o bycie V kolumną albo ruskim trollem, w wersji erudycyjnej: pożytecznym idiotą, tak głęboko utknęliśmy po jednej ze stron w wojnie propagandowej. Dopiero teraz docierają do prasy wypowiedzi zwracające uwagę na realistyczny wymiar wojny na Ukrainie, dotychczas pomijane przez ekspertów, publicystów i polityków).

W konflikt o strefy wpływów w Europie Wschodniej między Rosją a USA, Polska zaangażowała się nie tylko bezwarunkowo, ale też z gorliwością zeloty, nie siląc się na realistyczną analizę sytuacji międzynarodowej i swoich własnych interesów. O ile pozostałe państwa europejskie pozostały w swych ocenach dosyć zrównoważone, Polska zajęła pozycję całkowitej aprobaty dla działań Kijowa, połączonej z rusofobią, opierając swoją politykę na mitologii. Było to tyleż naiwne, co niebezpieczne.

Nawet nie zauważono, że nasza antyrosyjskość przeniosła się ze sfery racjonalnej do sfery irracjonalnej. Umniejszanie kultury rosyjskiej, armia radziecka tylko zbrodnicza (Auschwitz wyzwolili Ukraińcy), groby sołdatów najlepiej ekshumować i wywieźć na wschód. Ta historyczna polityka wschodnia ośmiesza się najbardziej, gdy za ludobójstwo chcemy uznawać Katyń, a tego słowa unikamy w odniesieniu do Wołynia.

Bez zdrowego rozsądku, dążymy do konfrontacji, w której nie mamy szans.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s