Laudato si

 

1. 

Na tę encyklikę czekałem z niecierpliwością. I teraz, kiedy wszyscy już o niej pisali i mówili (od czwartku do niedzieli), a potem, w nawale innych, świeższych wiadomości zapomnieli (od poniedziałku), moje uwagi na jej marginesie wydają mi się już przestarzałe.

Pierwsze wrażenie. Czy to na pewno pisze papież? Oczekiwałem raczej uwag o ochronie środowiska wtrąconych do traktatu teologicznego, tymczasem mam przed sobą twardy, jednoznaczny i poparty nauką raport na temat stanu świata.

Jeśli chodzi o katolicką naukę społeczną, „Laudato si'” jest dokumentem przełomowym, podobnym w znaczeniu jedynie chyba do „Rerum novarum”, bo odpowiadającym na nowe społeczne i gospodarcze wyzwania dwudziestego pierwszego wieku. Jest też summą tego, co miałby zostawić po sobie ten pontyfikat. Tym, którym marzyło się papieskie opus magnum, można rzec: proszę, czytajcie! Franciszek w kilku miejscach sugeruje zresztą, aby czytać je razem z adhortacją „Evangelii gaudium”: to dopiero stanowi całość Franciszkowego przesłania dla Kościoła.

Gdy czytałem ten tekst, przypomniały mi się rozmyślania Havla, nawet w jego biografii wyśmiewane jako rozmyślania pięknoducha. Tak bardzo przyzwyczajeni jesteśmy do wygody i tego zestawu prawd, którym zaprzeczał Havel i zaprzecza Franciszek.

2.

Świeżo po lekturze kazań polskich biskupów, łatwo dostrzegam różnice w perspektywie. Horyzonty papieża są szersze i polityczna gra (bo nie da się zaprzeczyć, że głos Franciszka jest równocześnie głosem męża stanu), którą toczy, też ma większą stawkę. Biskupie przemówienia grzeszą etnocentryzmem, dla świata jest dobre to, co jest dobre dla Polski. To my jesteśmy dotknięci, cierpiący, wybrani. Franciszek sugeruje spojrzenie z góry: dostrzeżenie niesprawiedliwości nie w naszym ogródku, ale w skali świata. Wtedy widać, że okazujemy się mieszkać jednak po szczęśliwszej stronie świata, a obowiązki mamy nie tylko wobec ziemi, tej ziemi, ale też Ziemi. Unikanie stosowania tworzyw sztucznych i papieru, zmniejszenie zużycia wody, segregowanie odpadów, gotowanie tylko wówczas, gdy będzie można zjeść to, co ugotowano, ostrożne podejście do innych istot żywych, korzystanie z transportu publicznego lub wspólne korzystanie z samochodu przez kilka osób, sadzenie drzew, wyłączanie niepotrzebnego światła itp. (LS, 211)

Słuchacze kazań o wielkości Polski i swoim nieszczęściu mają prawo poczuć się zawiedzeni. Pewnie dlatego, tak niewiele komentarzy na gorąco pojawiło się w katolickim głosie w naszym domu.

3.

Jeśli już mówi się o encyklice w mediach katolickich, to przywołuje się zdanie: nie da się pogodzić obrony przyrody z usprawiedliwianiem aborcji (LS, 120). I bardzo słusznie! Bo błędem byłoby sprowadzanie papieskiego nauczania do ekologii rozumianej jako ochrona środowiska. Franciszek pisze o ekologii integralnej, o stosunku człowieka do świata i do drugiego człowieka. Ten szmer niezadowolenia w katolickich komentarzach, że papież dołącza do „Greenpeace”, pokazuje jak łatwo, nie czytając, wydajemy sądy. Ekologia integralna bowiem, jak pisze papież, obejmuje wyraźny wymiar ludzki i społeczny (LS, 137) i jest odpowiedzią, jaką ma dać Kościół, na szaleństwo konsumpcji, kulturę zużywania zasobów, w której człowiek jest traktowany jako jeszcze jeden zasób (ukochane słowo biurokratów: zasób ludzki!)

Nie da się tego tekstu potraktować ot tak. Wymaga więcej refleksji, zapoczątkowując aggiornamento katolickiej nauki społecznej. Jest wielkim tekstem, biorąc pod uwagę zarówno objętość, jak i jego znaczenie, którego może dzisiaj, teraz jeszcze do końca nie pojmujemy.

4.

Wielu ciężko go przełknąć. Rynkowi fundamentaliści, przeciwnicy teorii ewolucji, czciciele niewidzialnej ręki, politycy o horyzontach jednego kraju i jednej kadencji, my, co ulegliśmy rzekomej wolności konsumowania (LS, 203). Tradycja chrześcijańska nigdy nie uznała prawa do własności prywatnej za absolutne i nienaruszalne (LS, 93) – to dla wielu polskich katolików musi brzmieć jak herezja. Ten papież wtrąca się bardziej niż nasi biskupi! Ich interesują tylko nasze łóżka. Franciszek akurat je pomija, ale zastanawia się za to nad naszym stylem życia, zakupami, tym jak traktujemy siebie, innych ludzi i inne stworzenia, jakimi jesteśmy pracodawcami, jak dbamy o swoje otoczenie. Dużo nowych pytań do rachunku sumienia.

W kraju, w którym psy podrzuca się w lesie, kotki topi a górale katują swoje turystyczne konie, zdanie: serce jest jedno i ta sama mizeria, która prowadzi do znęcania się nad zwierzętami, niechybnie przejawi się w relacji z innymi osobami (LS, 92) brzmi obraźliwie. Dodatkowo, gdy się mu przyjrzeć, jego struktura przypomina ten powyższy passus o aborcji. Nie można być dwulicowym.

Nie da się tego ukryć. To, o czym pisze Franciszek dotychczas było traktowane w głównym nurcie (przynajmniej polskiego) myślenia kościelnego jako niebezpieczne, lewicowe odchylenie.

5.

Nie potrafię pominąć tego, czym dla Franciszka jest ekumenizm w praktyce. Oto w papieskim dokumencie, zaraz po papieżach, dwa akapity oddane zostają patriarsze Bartłomiejowi (LS, 8-9). To też jest nowość w sposobie pojmowania swojego urzędu. I wydaje się, że akurat ona przeszła zupełnie bez echa (może już za dużo w tym tekście było nowości i teraz trzeba ochłonąć?)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s