O tym, dlaczego ten blog nie jest Charliem

 

Po ostatnich wydarzeniach we Francji pojawiło się w dyskusjach, w głównym nurcie dziennikarstwa (a także na forach, blogach, itp.) kilka tez: (1) „Charlie Hebdo” jest wyrazicielem i obrońcą wartości europejskich; (2) Działania islamistów nie mają nic wspólnego z islamem; (3) Wszystkie religie są równie groźnie dla współczesnego człowieka, a zwłaszcza chrześcijaństwo.

(1) Naczelną wartością europejską na początku XXI wieku okazuje się być prawo do znieważania innych i przekraczania kolejnych granic smaku. W przypadku chrześcijaństwa znieważanie było na tyle modne1: a to krzyż w moczu (wyjątkowe działanie artystyczne!), a to idiotki z gołymi cycami tańczące w Notre Dame (wspaniała akcja walczących o prawa kobiet!), że już się opatrzyło: obrazek w „Charlie Hebdo” przedstawiający największy dogmat religijny jako orgię nikogo nie wzruszył. Wolność słowa i ekspresji została wyabstrahowana z całego systemu kultury europejskiej jako wartość per se w świecie, w którym inne wartości zostały zapomniane albo odrzucone. Ograniczenia potraktowano jako przesąd: nawet imperatyw kategoryczny Kanta dla dzisiejszych mieszkańców Europy stał się dawnym zabobonem.

(2) W zetknięciu z innymi kulturami i społecznościami, współczesna Europa odrzuca kluczowe elementy własnej kultury czy tradycji, sugerując, że czyni to, aby nie urazić przybyszów. Przykładów jest mnóstwo: Fête d’hiver zamiast Bożego Narodzenia, zakazy wystawiania jasełek (bo jakiś Jezus), ciche przyzwolenie na tradycyjne zabójstwa honorowe i tradycyjną klitoridektomię, głośne kary za chrześcijańskie dewocjonalia w miejscu pracy. Ten argument pojawia się też na spotkaniach urzędników zastanawiających się jak na nowo interpretować obrazy dawnych mistrzów i wystawiać opery, żeby nie urazić2. Z tego samego powodu nie można przyznać, że sprawcy działali również z pobudek religijnych i że radykalizm rośnie w siłę w społecznościach, które w nie urazić, widzą europejską słabość a nie szacunek.

(3) Pierwszym rozwinięciem powyższej tezy jest wygodne stwierdzenie o jednakowości wszystkich systemów religijnych, bardzo chętnie podchwytywane przez internetowe masy. W dyskusji nie zwraca się uwagi (patrz. pkt 2) na takie szczegóły jak wciąż aktualna koncepcja ummy, ścisłego połączenia społeczeństwa, państwa i religii w islamie, czy judeochrześcijańskie źródła idei praw człowieka, wreszcie na różnicę podstawową: zdolność religii chrześcijańskiej do podważania samej siebie, odczytywania siebie na nowo. Drugie, niezwykle modne, zwłaszcza wśród dziatwy komputerowej, hasło dotyczy ateizmu i pojawia się na forach w takich kuriozalnych zdaniach jak: wszystkie religie zabijają, tylko ateizm nigdy nikogo nie zabił (Mao aż się śmieje!) Nie da się z tym dyskutować, bo w końcu mówimy o głównym wyznaniu czasów popkultury: apateizmie3.

 

______

1 O związkach sztuki z dawną religią Europejczyków pisałem tutaj.
2 O jednym z takich spotkań pisałem tutaj.
3 O apateizmie najlepiej pisze ks. Halik, o którego książce pisałem tutaj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s