Podróż do Budapesztu. Zapiski

W cukierni zaraz po przyjeździe. Lekko mży. Węgrzy plecami do siebie jedzą samotnie ciasteczka. Mają specjalne kabiny dla osób niechcących z innymi kontaktu wzrokowego. Za czerwonymi drewnianymi parawanami można pić w spokoju kawę.

Dziennik (02/09/13)

Przestałem pisać o czymś innym niż o sobie. Jaki jest sens tej systematyczności? Wśród milionów znaków zostawiać swój własny. Slajdy na pchlim targu. Nastrój na przemijanie

Dziennik (21/08/13)

Trzysta siedemdziesiąt jeden tysięcy dwieście trzydzieści kilometrów jest ode mnie Księżyc – podpowiada mi mój nowy telefon

Dziennik (09/08/13)

Tak mnie to wszystko martwi, że biegnę do kuchni przygotować wysokokaloryczne ciasto z herbatników, mleka w proszku, margaryny i kakao, żeby było gotowe jak wrócisz.