Dziennik (21/08/13)

Trzysta siedemdziesiąt jeden tysięcy dwieście trzydzieści kilometrów jest ode mnie Księżyc – podpowiada mi mój nowy telefon

Dziennik (09/08/13)

Tak mnie to wszystko martwi, że biegnę do kuchni przygotować wysokokaloryczne ciasto z herbatników, mleka w proszku, margaryny i kakao, żeby było gotowe jak wrócisz.

Dziennik (03/07/13)

Wieczorem abdykował król. Powinny być (lub bić) pioruny przynajmniej prosto w szczyt pałacu, tymczasem nadal było jedynie nieprzyjemnie szarawo. W pociągu do Gandawy nikt nie lamentował, że nie ma króla.

Dziennik (02/07/13)

Jasny zmierzch nad polami Flandrii:
nie ma kwiatów na powitanie.

Arabskie dziewczęta uśmiechają się nieśmało,
ich absztyfikanci czekają przy wyjściu.

Podróż do daleko

Miasto tylko przejazdem. Nie odzywało się, obraziło się, że nie wysiada na stałe. Gazety w kiosku kupił, kawę. Miasto nic.

Dziennik. Przemyśl

Podkarpacie musi być strasznie daleko. Myślę sobie, szukając za siedmioma górami, autobusu albo pociągu. Pociąg przyjeżdża na czwartą rano. Może z Pingyao do Xi’anu? Już mi pachną kurze łapki. A to tylko z Przemyśla.