Joanna Kuciel-Frydryszak, Słonimski. Heretyk na ambonie, WAB 2012

 

(do s. 191)

A.S. stanął w końcu po dobrej stronie: pewnie dlatego wcześniej o nim usłyszałem niż o Jarosławie. A.S. zresztą jest prostszy, łatwiej melodia wpada w ucho, odpowiednio jest patetyczny, żeby się znaleźć w podręczniku szkolnym. (Jarosław czy Czesław w tym względzie dużo bardziej wyrafinowani).

Przyznam, że bardziej A.S. lubiłem przed lekturą niż po niej. Wina autorki, która ma w sobie coś z lustratora i na swojego bohatera patrzy z pewną wyższością.

Walka A.S. z własną tożsamością, która, z dzisiejszej perspektywy po Szoah, wydaje się przerażającą. Gdy zestawia się felietony A.S. (obficie cytowane w tekście) z jego „Elegią miasteczek żydowskich” to można zaniemówić, że autor ten sam. Jakąś część winy A.S. musiał w sobie już na zawsze nosić (zgodnie z teorią Jaspersa).

Gdy czytam o przedwojniu z przykrością zauważam, że polski umysł się nie zmienia. Cytaty z pism narodowej prawicy dziś zamieszcza, nie wiedząc o tym, hipsterska prawica na facebooku. Wzrastający poziom megalomanii, agresji w społeczeństwie, której pada spoliczkowany przez obrońcę wartości A.S., banialuków wypowiadanych przez różne osoby, niestety także duchowne: ksiądz Trzeciak wypisujący o Hitlerze, że postępuje z duchem papieskich encyklik. Przykra, bardzo przykra lektura.

Po raz kolejny uświadamiam sobie jak działa zbiorowa pamięć: (1) dokonuje odindywidualizowania poszczególnych osób, które łączy w grupy. Nie ma już Tuwima ani Słonimskiego, są skamandryci. (2) przypisuje tym grupom i pojęciom wartości (i tak emigracja w Londynie jest dobra, powstanie warszawskie – bardzo dobre, poglądy lewicowe – złe). (3) buduje ogólne schematy, wykluczając jakiekolwiek indywidualne odstępstwa (patrz pkt. 1) (4) powstała w ten sposób narracja ulega mitologizacji w sensie pozytywnym (bohaterowie np. rząd londyński) lub negatywnym (zdrajcy np. żołnierze radzieccy). Taka konstrukcja podlega upowszechnieniu przez szkołę lub media. Rolą historyka (także biografa) jest, po pierwsze, zachowanie pamięci o jednostce i jej wyborach, które mogą być dobre lub złe, ale zwykle nie są jednakowe. Dopiero suma wyborów jednostek pozwala opisać jakiś proces, jakieś zjawisko. W przypadku biografii A.S. całkiem dobrze udaje się autorce np. scharakteryzować relacje w środowisku londyńczyków.

Wszystko to pożarła krzepa naszych wojskowych i szał wojowania tam, gdzie płacą za to niewinni – słowa A.S. miesiąc po upadku powstania warszawskiego powinny zostać wypisane jako motto nad wejściem do muzeum. Udowadniają, że A.S. miał rzadki dar niepopadania w uniesienia.

(do końca)

Miałem okazję czytać biografie równoległe jedną za drugą. Jarosław i A.S.: w tym przypadku próba opowiedzenia się za którąś postawą jest niezwykle trudna. Obaj egocentryczni, pewni własnego geniuszu, wobec siebie zaciekli byli przyjaciele. Jeśli spór Jarosława i Czesława można widzieć jako rywalizację, o to, która twórczość będzie ważniejsza (wygrał jak wiemy – od 1980 roku – Czesław), o tyle spór z A.S. jest sporem o działanie polityczne. Komu historia przyzna rację? Też wiemy, że znów Jarosław się mylił. W ostatnich akapitach autorka pisze, że A.S. odchodził spełniony. Jarosław umrze cztery lata później jako (czy świadomie?) zupełnie przegrany.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s