Pilch

Tym się różnił od innych pisarzy, że nie pojawiał się u mnie w kategorii „księgarnia”, tylko w dziale „dziennik”, ba nawet przewijał się we wpisach pod tytułem „sennik”. Wciągnąłem więc go – choć tego nie mógł wiedzieć – do ekskluzywnej grupy swoich patronów. Ponieważ kiedyś dawno skrzyżowała mnie z nim geografia dworca centralnego był patronem od życia w Warszawie, nie od literatury.

Co środę wychodząc na uczelnię, zimą jeszcze ciemno, wstępowałem do kiosku na Śniardwy – ten kiosk dawno temu przypominał kawiarnię Hoppera – po „Politykę”. Obok Pilcha, z tamtych ostatnich stron także Stomma umarł ostatnio (śmierci w czasie zarazy wydają się bardziej dyskretne).

Pilch
Jerzy Pilch, 2000, fot. Brigitte Friedrich / Forum, źródło: culture.pl

Wypisy ze mnie:

Czerwiec 2006. Pojawił się w Tamtu w tym samym czasie co ja. Węszył niecierpliwie podobnymi ścieżkami. Na początku nie mogłem się przyzwyczaić, potem już tylko czekałem na środę, i kolejną porcję zdrowej ironii. Nawet ten sam upadek człowieka widzieliśmy w przejściu pod dworcem centralnym (tutaj).

Maj 2010. Wywiad z Pilchem, przypadkowo w którejś z gazet, naprowadza na fenomenalny fragment z Miłosza: „Uczciwe opisanie siebie samego nad szklanką whisky na lotnisku, dajmy na to w Minneapolis” (tutaj).

Czerwiec 2012. Są takie książki (wiecie zresztą o tym, bo, rzadko to rzadko, ale o nich piszę; w końcu nie ma ich aż tak dużo), podczas czytania których ogarnia cię euforia. Pierwszych parę zdań sprawia, że już cię wzięło. Już noc masz zarwaną albo przystanek przegapisz. Tak właśnie mam, zawsze zresztą miałem, z Pilchem. Frazy jego tak cudowne bywają, że chcesz je zanotować, podkreślić, choćby nalepką zaznaczyć (tutaj).

Grudzień 2013. Prośba, żeby mnie A. zaprowadziła do bardziej heteryckiego sklepu niż c. nie miała nic wspólnego z nietolerancją. Po prostu dziwnie się czuję czytając książkę o wściekle błękitnej okładce w sklepie, w którym wszyscy, bez względu na płeć, z zachwytem obmacują wieszaki. W ten sposób razem z Pilchem (to jego dziennik taki niebieski) trafiliśmy na dział obuwniczy do z. Tu przynajmniej inni mężczyźni wyglądali na znudzonych, chociaż nie było miękkich kanap, które kiedyś tak pozytywnie wyróżniały ten sklep w rankingach bibliofilów (tutaj).

Styczeń 2017. W poniedziałek pojawiło się słońce. Z życia owadów na nowo w nastrój łapczywości prowadzi mnie Pilch, w którego frazach, dajmy na to: „pochopne spojrzenia przedwcześnie rozbudzonych konfirmantek”, tyle tej łapczywości, co w obrazach Muellera (tutaj).

Luty 2017. Zostałem razem z Pilchem doktorem honoris causa wyższej szkoły z Opola, ale uroczystość miała miejsce na wiedeńskim placu budowy. Siedzieliśmy na krzesłach, z niebieskiego baraku budowlańców wyczytywali pesele. Najpierw poszedł Pilch. Długo nie wracał, to poszedłem na miasto. Zwiedziłem kościół iluminatów oraz sklep z zabawkami i odzieżą dziecięcą (tutaj).

2 Comments

Odpowiedz na 5000lib Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s