Dziennik (28/12/13)

Prośba, żeby mnie A. zaprowadziła do bardziej heteryckiego sklepu niż c. nie miała nic wspólnego z nietolerancją. Po prostu dziwnie się czuję czytając książkę o wściekle błękitnej okładce w sklepie, w którym wszyscy, bez względu na płeć, z zachwytem obmacują wieszaki.

W ten sposób razem z Pilchem (to jego dziennik taki niebieski) trafiliśmy na dział obuwniczy do z. Tu przynajmniej inni mężczyźni wyglądali na znudzonych, chociaż nie było miękkich kanap, które kiedyś tak pozytywnie wyróżniały ten sklep w rankingach bibliofilów.

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s