Kroniki zarazy (33)

FB_IMG_1590873037655.jpg
Erika Stearly, z cyklu „Wnętrza”, 2020, źródło: https://thisisnthappiness.com. Pomyślałem sobie, że ktoś wreszcie ujął ten bałagan czasu zarazy, walające się wszędzie papiery, kable do słuchawek, puzzle.

Czwartek (urząd)

Wstałem najwcześniej od miesiąca, łyk kawy i zostawiłem przedszkolo-baro-urząd w stanie jeszcze wpół sennym. Ach, jak pędziłem, żeby zasiąść za własnym biurkiem, w pustym pokoju, gdzie panie co kilka godzin nawilżają klamki.

Ach, jakie to było inne życie. Nawet zieleń wydawała się żywsza.

Piątek 75

Dziecko i tak wytrzymało dłużej niż my. My już w piątym tygodniu chodziliśmy po ścianach powtarzając dość, ono dopiero w jedenastym. Za to bardziej zdecydowanie, bez cackania, nie, że trzeba odpocząć od siebie albo żeby gdzieś pojechać, spotkać się. Nie, Dziecko planuje radykalne kroki: będzie następnym razem szukało nowego domu.

Następnym razem? Czy przewiduje kolejną zarazę?

Wydaje się, że utknęliśmy na dobre na tym poziomie niby-niby. W tym kraju, który pozuje na szczęśliwy, zamkniętym na cztery spusty. Dawało się w nim żyć, tylko dlatego, że można było uciec. No to się nie daje ani uciec, ani żyć.

*

Tymczasem koło Pobożna wirus przeszedł przez święte kapłańskie ręce. Powodować to może niemały religijny zamęt. Badane niegdyś przez etnologów plemiona utrzymywały, że skoro mimo usilnego tańca, nie spadł deszcz, znaczy to jedynie, że tańczono źle.

Sobota 76

Z samego rana zaczepia mnie jakiś gość: po co panu maseczka, skoro już nie trzeba nosić? Zaraza cudownie minęła dotykiem dłoni premiera. Cudownie wygładziły się wory pod oczami ministra, którego nazwisko doskonale nadaje się do słownych gierek.

Kolejna z podróży. Nawet chwilę jedziesz autostradą, którą – gdyby jakimś cudem przeoczyć most graniczny – mógłbyś uciec z tego kraju.

Wszystkie wsie z bocznych dróg nazywają się Lönneberga.

Ogród. Widać, że cud nastąpił nagle. Porzucone maseczki zwisają na krzewach. Jak te kule w kaplicy na Jasnej Górze. Czy jak cud minął, byli zbyt zawstydzeni, żeby wrócić i prosić o nie z powrotem?

Próby skupienia się – w ciągłym niepokoju – na szczególe. Cienka łodyżka maku, pszczoła krążąca wokół kwiatu. Sztuka oszczędności słów, która została mi odjęta.

Zięba nie jest nieśmiała. Pozwala się oglądać wyraźnie, z całkiem bliska. Wtedy nadbiega Dziecko i woła: Uciekaj!

Nam z Wyżyn wystarczy Garb, żeby dostrzec w jakiej bezbrzeżnej Nizinie utknęliśmy. Wracamy. Nad Niziną rzęsisty deszcz. W lidlu skończył się płyn w aparacie do dezynfekcji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s