księgarnia 27/22

Egon Schiele, Półakt leżący, 1911, kol. pryw., źródło: instagram.com

Sophie Haydock, Cztery muzy, tłum. Izabela Matuszewska, Albatros 2022:

Nie, nie, nie – tak chciałoby się napisać. To nie jest prawdziwy Egon Schiele. Autorka znakomitego profilu na instagramie, Sophie Haydock, w swojej książce tworzy, jak mi się wydaje, uproszczony psychologicznie wizerunek artysty. Tak jakby autor zmysłowych obrazów był w gruncie rzeczy grzecznym chłopcem, pragnącym jedynie sztuki dla sztuki, podczas gdy malowana i szkicowana przez niego cielesność pełna jest rozbuchanej pożądliwości, tego samego gatunku co Iwaszkiewiczowska pożądliwość życia.

Natomiast intensywność erotyzmu w dniach katastrofy, kiedy zna się już okrucieństwa ciała i toczy z nim totalną wojnę, ujawniło mi malarstwo Schielego (…) spalało go namiętne dążenie, żeby ciało uratować, żeby je za wszelką cenę zatrzymać, a skoro ono mimo to wciąż mu się wymykało, żeby je przynajmniej rozszarpać – pisze Ceronetti. Bo to o zachwyt, jestem przekonany, chodziło i jeszcze o tę pewność, że (…) na wieczność będzie miała dziesięć lat, nie zostanie wdową (…), nie umrze na serce: o sprzeciw wobec upływu czasu, ucieczki chwil dodawałem, pisząc o Fränzi, muzie Kirchnera i Pechsteina. Żywoty równoległe tego samego roku, modelka i malarz: ona w Dreźnie, Tatiana w Krumau.

Tej cielesności w życiorysie i malarstwie Schielego jest dużo więcej niż – być może – mogą znieść współcześni cenzorzy. Stąd Haydock bardzo ostrożnie opisuje związek uczuciowy łączący Egona z Gertrudą, w istocie pozbawiając go jakiegokolwiek erotycznego napięcia. To chyba w ogóle mój największy zarzut do całej książki: uczucia opisywane są w niej bez jakiegokolwiek zaangażowania.

Schiele jest ważny w moich zapiskach. Umieściłem go nawet w swojej litanii, na jego przykładzie wątpiłem w opatrzność. Pewno dlatego czuję teraz zawód. Nie, to nie jest zła książka, jest po prostu przeciętna – pasująca do serii, w której wydawana jest Daphne du Maurier (a jeśli ktoś chce poczuć wiedeńskiego ducha sprzed wybuchu Wielkiej Wojny niech lepiej sięgnie do fenomenalnego „Wiednia 1913„).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s