Tomasz Cyz, Powroty Dionizosa, Zeszyty Literackie 2008

 

(Wilhelm von Gloeden, Dwoje dzieci (fragment), za: Italo Zannier (red.), „Wilhelm von Gloeden. Fotografie nudi paesaggi scene di genere”, Florencja 2008, s. 52, źródło: wikimedia.org;
Portret-akt Iwaszkiewicza nie pozostawia złudzeń, co do źródła stylizacji. Ten sam układ ciała, gładkość skóry, nasycenie, nostalgia (s. 76)
Wybieram akurat to zdjęcie, bo jest najbardziej cenzuralne. Większość zbiorów van Gloedena to nadzy sycylijscy chłopcy, poprzebierani za greckie bóstwa, patrzący wzrokiem nieobecnym jak Alice Liddell na słynnym zdjęciu pod żywopłotem. Zastanawiałem się już ostatnio, czy nie epatuję nagością obrazów, ale tutaj nic nie jest przypadkiem. Obrazy też).

 

1.

Opowieści, które czytam, łączą się ze sobą. Chciałbym w tym widzieć jakiś cud, zrządzenie losu, ale prawdopodobnie to wynik świadomej lub nieświadomej selekcji. To ja wplątuję opowieści w jedną wielką opowieść.

2.

Tomasz Cyz pisze o operze, o Wyspie, o hierofaniach i teofaniach, antycznych bogach (używa majuskuły, podobnie jak Ceronetti, więc o Bogach) i Chrystusie, o pożądaniu i podnieceniu. Odsyła do innych opowieści, jak do tej o owym niemieckim fotografie von Gloedenie albo o orgiastyczności przedstawienia „Dionysus in 69″ (tutaj)

3. 

Dionizos jest bogiem, których wchodzi w ciało przez taniec (s. 79). Dokładnie tej samej metafory tańca używa Tischner, aby objaśnić, czym jest łaska.

4.

Bohaterem opowieści Cyza jest Szymanowski, kuzyn Jarosława. Właściwie widzę w niej lustrzane odbicie tego, co o tym drugim pisał Józef Majewski (tutaj). Trwałość mitu żywego w sycylijskim krajobrazie, przenoszona do tekstu i muzyki (odpowiednio „Panny z Wilka” i „Król Roger”). Dionizos Szymanowskiego i Urania-Afrodyta Iwaszkiewicza. Jeszcze Demeter i Kora, i jej mąż-porywacz Hades, którego – jak zauważa Karl Kerenyi (tutaj) – utożsamiano z Dionizosem.

Mieli przecież dionizyjską osobowość, choć dla obu Dionizos oznaczał kogoś innego. Iwaszkiewicz widział w greckim Bogu i jego kulcie doświadczenie ciemne, tragiczne, orgiastyczne i rozpasane; dla Szymanowskiego Dionizos nabierał jasności Apolla, zmysłowości Erosa, wreszcie łagodności Chrystusa (s. 66).

(Jest jeszcze, o tym Cyz nie pisze, budując swoją opowieść, historia, która trochę naświetla późniejsze relacje Karola i Jarosława: to surowa ocena ze strony tego pierwszego spowodowała, że Jarosław porzucił próby kompozytorskie i zajął się literaturą).

5.

Pożądliwość życia. Nawet huśtanie prowadzi do ekstazy (s. 55).

6.

W liceum mieliśmy lekcje muzyki, ale nigdy na nich nie słuchaliśmy muzyki. Widziałem w tym zawsze jakąś niesamowitą pomyłkę, ale być może był to eksperyment poznawczy (podobnie mogłyby wyglądać lekcje plastyki z opaskami na oczach). Nigdy też nie słuchałem „Króla Rogera”, o którym pisze Cyz.

  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s