Mariusz Szczygieł, Projekt: prawda, Dowody na Istnienie 2016

 

1. 

Nieufnie podchodzę do słowa projekt. Jestem urzędnikiem. Do eksperymentów literackich równie nieufnie, sądzę, że się starzeją. Bez względu na projekty czy eksperymenty, w książce Mariusza Szczygła jest coś, co sprawia, że nie jest błaha: prawda o ludzkim losie. Bo właśnie o niej, tak mi się wydaje, mówi pierwsza część książki. Dwie pozostałe służą tylko osłabieniu siły tego, co autor wyznaje na jej początku. Literatura ma ocienić intymność.

Nieprzypadkowo, w tej kwestii dla mnie nie ma przypadków, pojawia się Jarosław ze swoim zdaniem: Odejdziemy tak, jakeśmy naprawdę żyli: osobno. Zawsze między potwornie wielkim światem i potwornie wielkim niebem samotni. Ta myśl jak refren będzie u Iwaszkiewicza wracała bez przerwy, jak choćby w moim ulubionym wersie: Świat będzie zawsze piękny, Ludko. I beze mnie (tutaj), podobnie jak inna prawda, która pojawia się w „Projekcie”, a którą usiłowałem wyrazić po lekturze Jarosławowej „Sławy i chwały”: Życie nie jest linearne. Jest sumą spotkań i rozstań, pojawiania się i znikania. Ludzie też pojawiają się i znikają (tutaj).

Nieprzypadkowo Jarosław, bo brzęczy mi jeszcze w głowie zdanie wybrane ze wspomnienia Pawła Hertza, to że nieunikniona konieczność sprawia, że świat jest taki wspaniały (tutaj). Tylko w zetknięciu ze śmiercią, z chęci ocalenia, utrwalenia, zatrzymania powstaje literatura i sztuka, i pewnie religia też. Może dlatego sztuka jest dowodem na Istnienie? Z tej chęci ocalenia, utrwalenia i zatrzymania powstaje też „Projekt: prawda”.

Dużo mam prawd życiowych, ale większość przeczytałem albo zapożyczyłem skądinąd. Zresztą sprawdzalność prawd życiowych jest słaba: nie wiem, czy w krytycznym momencie, zachowam spokój, bo pamiętam, co pisał Tischner, Herbert albo rzeczony Jarosław. Prawdy życiowe są dla ludzi, którzy mają czas by o nich rozmyślać, taka prawda. Pewnie dlatego najbardziej w ostatniej części książki podoba mi się prawda Lecha Dyblika, że warto mieć przy sobie stówę. Prawda praktyczna to jest dopiero prawda!

2.

Po co tam jechać? – spytał pełen bezradności i smutku mój tata, który uważa, że w żadnej sytuacji donikąd nie należy jechać (s. 14). To moje ulubione zdanie, dlatego, że moje. Wielokrotnie słyszane, chociaż niewypowiedzianie dosłownie. Właściwie powinienem z niego zrobić motto do dziennika z którejkolwiek podróży.

3.

Nowe sposoby klasyfikacji ludzi, które proponuje autor (s. 24-25). Zabawne, klasyfikuję siebie w ten sam sposób, co on.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s