Piotr Nesterowicz, Cudowna, Dowody na Istnienie 2014

 

Tematyka mirakularna jest jednym z lejtmotywów pisaniny autora bloga i uwierzcie, wcale nie jest łatwo znaleźć o cudach dobrą książkę1. Bo o cudach to albo na chłodno z daleka albo – przeważnie tak to wygląda – na klęczkach.

Dlatego rzuciłem się na „Cudowną” wcale nie jako na reportaż (choć jest on wciągający i słusznie chwalą go na okładce Varga Krzysztof i Szczygieł Mariusz), ale jako studium anatomii cudu. Coś niezwykłego (bo cuda są niezwykłe) w polskiej bibliografii mirakularnej! Autor w uporządkowany sposób rozkłada cud na części pierwsze, uważnie się im przyglądając. Wprost podręcznikowy przykład tego jak należy opisywać podobne zdarzenia. Dawno coś takiego chciałem przeczytać, więc teraz też napiszę, że „Cudowną” czytam z zazdrością.

Znajduję w niej zresztą monolog na temat teologiczny, który w cudzie frapuje mnie od dawna. Mówi Józef na rynku: Dlaczego inni w Zabłudowie, którzy są chorzy i ułomni, nie doznali uzdrowienia, a jacyś tam ludzie, których nikt tu nie zna? Jeżeli ktoś wyzdrowiał, niech przyjdzie na rynek i się ujawni (…) Ja moje oko mocno nadstawiałem do słońca 30 maja, ale nie wyzdrowiałem. A jestem bardziej święty i mam mniej grzechów od Jakubowskiej (s. 135)2.

(Zgodnie z poradą Jastrzębskiego i Morawieckiego nie zastanawiam się nad fikcją i nie-fikcją, gdy chodzi o opisywanie zjawisk religijnych).

 

_____

1 O złej książce i dobrym artykule na temat cudów pisałem tutaj.
2 O tym paradoksie teologicznym opowiada również film „Lourdes”, o którym pisałem tutaj.

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s