Dziennik. Chinki

 

Wyciągają walizki z paszczy Centralnego. Tak bezradnie stoją w pół schodów ze swoimi plastikowymi samsonitami o grubych rysach, że pomogę. Dygają i powtarzają thank you, które brzmi zupełnie jak xièxieni.

Są tylko małym punkcikami z wielkimi bagażami, czekającymi na taksówkę. Jerozolimskie stoją w korku.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s