dziennik 64/26

Warszawa, sierpień 2026 r.

Notatnik sierpniowy (3)

1.

Trzy Arabki: mała, mniejsza i najmniejsza – każda w szarej koszulce Katseye karmią wróble okruchami croissantów. Tego lata kawiarniane wróble jakby mniej bezczelne. Podsuwam im talerzyk z resztkami tarty i nie nadlatują. Dziewczynki buszują pod stołami.

2.

Lato spełniało się. Rywalizowaliśmy o miasto z turystami wszelkich nacji, objuczonymi lufami ciężkich aparatów, nanoszącymi jego plan na swoje tatuaże.  Oglądaliśmy zachód nad alejami, róż przechodzący w żółć. Drobna Japonka podawała nam talerze zupy. Zaraz za krzesłem chodnik urywał się i spadało się w otchłań asfaltu.

3.

Popijała pepsi w wieczornym tramwaju. Musiało to być w siedemnastce albo dziewiętnastce, linie gubiły się objazdami po Muranowie. Od niechcenia pisała na telefonie. Smagła, jak z Kirchnera.

4.

O jesieni wzdychają jakieś kobiety w autobusach, na przystankach, że już nadciąga, lato przejrzało. Dokąd doleciały bociany – sprawdzam na stronie z sygnałami z Sudanu. Księżyc coraz większy wchodził nam na niebo. Rankiem w zaroślach bylicy ryły dziki. Dziecko powróciło.

5.

Ma. wyjeżdża. W międzyczasie stała się ważną bohaterką tej opowieści a wiecie, że nie znoszę pożegnań i przeprowadzek: budzą we mnie nieznośny patos. W każdym razie Ma. wyjeżdża, jakaś wyrwa w biurze.

Na koniec słuchamy jak w ciemnych okularach Heino (który żyje i nie mógł być zbrodniarzem) śpiewa Heilige Nacht.

1 Comment

Dodaj komentarz