100/XX. Antologia, Czarne 2015. Notatki z tomu trzeciego (3)

 

(Zofia Rydet, Zapis socjologiczny 1978-1990, zr_03_041_15 © 2068/12/31 Zofia Augustyńska-Martyniak; zdjęcie dostępne na licencji CC BY-NC-ND 3.0 PL, źródło: http://zofiarydet.com)

 

Cezurą, którą postawiłem sobie w sporządzaniu notatek z „Antologii” jest rok mojego urodzenia. Tak sobie pomyślałem, że tu zaczyna się współczesność, w miejscu, które pamiętam. Ale co dziwne ta cezura odbija się też w wyborze: reportaże dla mnie stają się mniej ciekawe, czytanie robi się mozolne. Jakby ta fantastyczna opowieść o rzeczywistości (lepsza niż w poprzednich tomach), nagle pod koniec zwalniała.

Bo w sumie całkiem dobrze pamiętam jak wyglądał peerelowski sklep z reportażu Torańskiej, z pojemnikami na butelki przed drzwiami, od których zawsze było czuć nieświeżym mlekiem. I wielka hala sklepu mięsnego przy Braci Wieniawskich albo tego w „Jontku” na osiedlu Moniuszki. Nic nie odkrywam, tylko wspominam.

Wyjątkowo zajadły Stanuch, jak rozumiem, ma przestrzec przed używaniem reportażu do bieżącej walki politycznej i okładania jednych albo drugich. Lepiej byłoby pominąć go milczeniem. (Czy w „Nowym Kurierze Warszawskim” były reportaże?)

Nie wiem też dlaczego Szperkowicz i gdzie jest granica między autoreportażem a autobiografią?

Sikorski – którego ciężko mi czytać z powodów nieliterackich – w jednym śnie objaśnia swoją polityczną przyszłość: Raz mi się śniło, że spędziłem upojną noc z panią Thatcher (s. 824).

Fragment z P. Pytlakowskiego robi się ciekawy, w momencie, w którym się urywa.

Górecki. W dziewięćdziesiątym czwartym reprywatyzacja to były krotochwilne opowiastki o przyjeżdżających potomkach właścicieli, w dwa tysiące czternastym, co pokaże Springer, to już realne dramaty (a państwo przez ten czas nie zrobiło nic).

Wiarę w reportaż współczesny przywraca Stanisławska, poruszającym tekstem o Timbuktu i okolicach. Równocześnie, podobnie jak Salgado, podważa wiarę w ludzkość.

Grochowska. Oto Kościół odwraca się od człowieka (s. 914). Postscriptum dopisane do reportażu po osiemnastu latach przypomina, że odwraca się coraz bardziej (a nawet wbrew papieżowi).

Kotarska.

Kalicki wielokroć lepszy jest od Hesslera a jego Chiny przypominają nasze.

Łazarewicz. Słupsk, a nie Sahel, a wnioski o ludzkości takie same jak z reportażu Stanisławskiej.

Surmiak-Domańska. O roli ironii w historii Polski: Panie Marszałku, Wodzu Polski, Mamy dwie córki i jednego syna, podporę naszej rodziny. Pieniędzy nie posiadamy, za to ofiarujemy naszego jedynego syna jako ochotnika do Żywej Torpedy (s. 987). Jakiś czas później Pan Marszałek, Wódz Polski, pod osłoną nocy nawiał z kraju, zostawiając tych naiwniaków ufających patriotycznym frazesom. Od historii powinniśmy uczyć się ostrożności.

Może ta ostrożność to główny wniosek po lekturze? Podejrzliwość wobec wielkich słów, patriotycznych i religijnych uniesień? Bo życie składa się z fragmentów życia i tylko o to chodzi?

(Prywatną miarą poziomu „Antologii” jest dla mnie odsetek tekstów, co do których nie mam nic do powiedzenia. W przypadku pierwszego tomu wynosił on 0,14, w drugim: 0,1 a w trzecim: 0,02. Linia trendu wskazuje, że chętnie przeczytałbym tom czwarty).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s