Dziennik. Kroniki upadku, tom 3

 

Obserwując z poddasza agonię urzędu, autor bloga zastanawia się nad Polską ostatnich lat. Na przykład nad Dianą w mieście na literkę B., kto ci mówi, żebyś ty chodziła do pracy (…) nie będziesz się ruszać, będziesz leżeć. Potem nad boską szczebiotką, największą polityczną gwiazdą ubiegłego sezonu, co chce aby wyszło dobrze. Nad Krzysiem, nadzieją, który ośmieszył ostatnią budzącą respekt instytucję publiczną i nie przyjmuje tego do wiadomości. Wreszcie nad czołowym praktykiem z Centrum Praktyk Politycznych, który powinien wykładać sztukę przegrywania. Tą przedziwną galerią kumotrów, kolesiów, nepotów, blondynek (jak z niesmacznych dowcipów). To nie szpicle, kaci, tchórze wygrywają teraz, ale właśnie oni, zbyt mizerni by stać się tematem wiersza.

Potem autor bloga rozgląda się wokół, obserwuje szafy z papierami, niesprzątnięte biurka. Rozmawiał wczoraj z Bu., że tak kończą idealiści, co myśleli o państwie lub interesie publicznym, a nie o sobie. Nie nauczyli się nigdy odpowiednio lizać cudzych czterech liter ani podgryzać bliźnim gardeł przy misce. Celebrują więc swoją splendid isolation, patrzą z niesmakiem w dół, popijając kawę.

(02.10.2015, stąpając po obsypanym kwiatami korytarzu państwowej instytucji, której dyrektor kończy dziś kadencję)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s