Dziennik. Berlin, czerwiec

Lekcja malarstwa (1)

W wieku trzydziestu pięciu lat wyrosłem z impresjonizmu. Myślałem, że z czułości do pasteli i kropek nie wyrasta się nigdy, a teraz stoję, zupełnie zimny, przed ciepłym ogrodem. Po to musiałem więc przyjechać aż tutaj i odczekać w upalnej kolejce przed chłodnym budynkiem Wilhelmów Fryderyków.

Ekspresjonizm wyraża relację artysty do przedmiotu lub do osoby, coś, co potrafię odczytać i odczytuję właśnie jako życie. Impresjonizm chce stworzyć jego doskonałą kopię, ale przecież życia skopiować się nie da. (W gruncie rzeczy to nie tylko dwa sposoby malowania, ale też fotografowania – długo o tym będziemy deliberowali z A. w niedzielną noc – lub pisania.)

Umysłowa rewolucja podobna do tej, gdy wyrosłem z malarstwa historycznego.
(Impressionismus – Expressionismus. Kunstwende, 04.06.2015)

Niebo nad Berlinem

niebo_nad_berlinem2_400x400

(04.06.2015)

Widokówka z brzydy

Można miasto tak po naskórku tylko przejechać. Ale ja się lubię zapuszczać. Ciekawi mnie, co kryje się za budynkiem, dokąd prowadzą schody. Lubię miastem oddychać. Zapuszczamy się teraz na stare miasto, które pamięta ohydne bloki mieszkalne z Czernobyla Nowej Huty Düsseldorfu. Po zieleńcu kościoła (5 euro, nie wchodzimy) przebiega królik. Obiecałem sobie kiedyś, że tu nigdy nie wrócę, ale jestem znowu.

Sprzedawca mówi, że u niego nawet zimna kawa jest ciepła, a potem podaje ciasto jak z cukierni na rynku w małym smutnym miasteczku. Siedzimy więc w Pile albo w Głogowie albo nawet w Kielcach i tylko po pocztówkach za naszymi plecami można się domyśleć, że to Berlin, i że Niemiecka Republika Demokratyczna nie istnieje od dwudziestu pięciu lat.
(Nikolaiviertel, 04.06.2015)

Lekcja malarstwa (2)

Pani przyniosła w walizce martwą naturę. Ustawia wazon, jabłko, kwiat i cień. Dzisiaj pierwszaki uczą się ekspresjonizmu. Nad nimi kolorowy Karl Schmidt-Rottluff. Lekcja: wyrazić to nie znaczy powtórzyć jakie są wazon, jabłko, kwiat i cień, ale opowiedzieć czym dla mnie są wazon, jabłko, kwiat i cień.

W sali obok akty Ottona Muellera. Mają w sobie ten wszechobecny, a jednocześnie ukryty, erotyzm, taki jak w dziennikach Jarosława, gdy opisuje chłopców spotykanych w podróżach. Przelotność spojrzenia, nieosiągalność chwili. Lekcja: odwzorowanie lub idealizowanie rzeczywistości jest dla pamięci martwe, żywy może być tylko zapis emocji.
(Brücke-Museum, 05.06.2015)

Widokówka z porożem

Myśliwskie psy oczekują ma dziedzińcu wielkego elektora. Ma pan psa? pyta pani, gdy zamawiam tort jagodowy.

Łukasz Cranach maluje tłustych Hohenzollernów. Taki Joachim II, na przykład, rozlewa się po płótnie, raczej car niż książątko Rzeszy.

Musiałem to sobie ostatecznie udowodnić: piękniejszy jest „Sąd Parysa” Ottona Muellera niż ten Łukasza Cranacha Starszego.
(Jagdschloss Grunewald, 05.06.2015)

Manifest

Ogród jest imponujący. Prowadzi nas po nim Jo. odludnymi ścieżkami. To jest physalis, mówi, wskazując na krzew. Krzew to jest jedynie krzew, kwiat to jest jedynie kwiat, nic więcej.

Chciałbym wreszcie wyjść na słoneczną łąkę, gdzie Niemcy popijają bratwursty czerwonym winem, tureckie dzieci bawią się w chowanego a zakochane pary kołyszą na huśtawkach, usłyszeć języki ludzi i aniołów. Kwiat to jest jedynie kwiat, a w życiu jest najciekawsze życie.
(Britzer Garten, 06.06.2015)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s