Dziennik. Boznańska (albo i nie)

11195446_903122256415005_80972978_n_400x400

(Mela Muter, Portret Leopolda Staffa, 1903, kolekcja Nawrockich; fragment)

Obrazy moje wspaniale wyglądają, bo są prawdą, są uczciwe, pańskie, nie ma w nich małostkowości, nie ma maniery, nie ma blagi (Olga Boznańska).

Autor bloga, który zastanawia się nad tym, czemu ciągle pisze o sobie, pomyślał, że to zdanie Boznańskiej mogłoby być jego nowym mottem. Pochwałą dobrego o sobie mniemania.

1.

Zwiedzanie wszystkich sal wygląda podobnie (dla czystości opisu pomijam przewalające się tłumy). Wchodzimy: patrzcie jaki ładny obraz, wisi akurat na środku sali. Jaki ładny, więc patrzę na podpis. Można się było spodziewać: tak, to też nie jest Boznańska.

2.

Och, Poldziu kryształowy, proszę, nie uciekaj! (Jarosław Iwaszkiewicz)

W moich wyobrażeniach Leopold Staff zawsze był najstarszy. Pomnik Leopolda. Kolejne pokolenia poetów będą prowadzić z nim dialog, ale on będzie ponad nimi. Dlatego tak mnie zaskakuje – na środku sali – obraz nieznanej mi Meli Muter. Młody Leopold Staff, poeta.

Jest rok tysiąc dziewięćset trzeci: Leopold patrzy z dumą. Ta martwa twarz za nim – klasyczna poezja. Jego poważny wzrok świadczy, że ma zadatki na pomnik, lecz teraz jest młody i awangardowy. Przed nim całe dwudzieste stulecie.

(Od tego obrazu nie mogę się oderwać, tak jak od przeczucia, że Mela Muter malowała lepiej niż bohaterka wystawy).

3.

Kawał drogi z Polski do Paryża. Ona nie może się doczekać, kiedy Józio przyjedzie. Wtedy pójdą na spacer do Luksemburskiego. Ten jego portret ma już sześć lat, ta jej tęsknota też. Tyle listów. Wreszcie się zjawia. Dziwne, że nie przynosi kwiatów do jej atelier (od tej pory na obrazach zawsze będą więdły). Przyjeżdża, jak się okazuje, tylko po to, żeby oświadczyć, że to już koniec. Nie, nie będzie płakać, nie odezwie się słowem.

Mogło tak być. Mogło być zupełnie inaczej.

4.

Kiedy nie malowała siebie, wyszukiwała w ludziach brzydotę. Myślę, że była zgorzkniała, więc stąd te wyłupiaste oczy, rozmazane twarze, nosy o klaunich kształtach. Z pewnością wówczas Olga Boznańska nie lubiła już ludzi.

Tak jak olśnił nas Vittorio Corcos tym swoim światłem w twarzach, tak Olga Boznańska pozostawia z rozczarowaniem. Całe szczęście smakiem zwiedzania jest to z kim, a nie co, się zwiedza.

(02.05.2015)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s