Dziennik. Lewkonia

 

Lewkonia dowodzi ironii Stwórcy. Jeśli nie ma jeszcze bajki o tym skąd wziął się jej zapach, to jest to poważne zaniedbanie – należy je jak najszybciej nadrobić. Schemat tej opowieści znamy od dzieciństwa: jest inwariantem. Wariantem jest lewkonia.

Kiedy Bóg stwarzał kwiaty polne i ogrodowe, stworzył również wyniosłą lewkonię o wysokich łodygach, delikatnych kwiatach i zapachu najznakomitszego cynamonu. Tyle zalet każdego może sprowadzić na manowce. Nie inaczej było z lewkonią, która poczęła wywyższać się nad pomniejsze kwiaty polne i ogrodowe. Weźmy na przykład lilię. Jej woda sodowa nie uderzyła do pąku, co spodobało się Stwórcy tak, że nagrodził ją bliskimi kontaktami z Matką Boską i świętym Antonim. Lewkonia to była ta zła, a że każde zło prędzej, czy później wyjdzie na jaw, więc w tym wypadku też Stwórca się zdenerwował. Po licznych skargach wezwał pyszną lewkonię przed swoje oblicze. Zaprzeczyła wszystkiemu. Ona? Że się naśmiewa z innych? Nic podobnego… Wyjaśnienia były, trzeba przyznać, mętne. Korektę zachowań można osiągnąć – przynajmniej w takich opowieściach – jedynie karą: odebrać coś, co było powodem do nadmiernej dumy. Zastanowił się Stwórca. Od tamtego czasu lewkonia nie pachnie cynamonem. Lewkonia jedzie szczyną.

(Autor bloga stara się – w dość wulgarny sposób – usprawiedliwić, że wyniósł bukiet na balkon i szczelnie za nim zamknął drzwi).

(03.05.2015)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s