Podróż do Włoch. Padwa

Tematem przewodnim zwiedzania Padwy, do której docieramy z trudem i spóźnieni z uwagi na strajk generalny, okazuje się być niebo. Zresztą może to zostaje postanowione już wcześniej, gdy wypatruję w krajobrazie za oknem pociągu, szczupłych dzwonnic, sterczących jak rakiety ziemia-powietrze.

Giotto

giottocappelladegliscrovegnipadova1347831547_b_400x400

Aby wejść do kaplicy Scrovegnich należy poddać się przedziwnemu obrządkowi. Tłumaczą to mikroklimatem i troską, ale podejrzewam, że chodzi o ćwiczenia z opanowania. Trzynaście minut i czterdzieści sekund spędza się w poczekalni, niecierpliwie oczekując. Potem panie wprowadzają. Giotto okazuje się być zarazem niebieski i niebiański, jakby kolor mógł być pojęciem z dziedziny teologii. Po kolejnych trzynastu minutach rozlega się dzwonek. Koniec widzenia. Tyle nieba na dzisiaj. Arrivederci, ciao.

Guariento

GuarientoGruppodidieciangeliseduticongloboeflabellogigliatoPadovaMuseiCivici_400x400

Tej pinakoteki nie było w planie, ale skręciliśmy po wyjściu z kaplicy, a potem znaleźliśmy się w niekończącym się labiryncie. W każdej z kolejnych sal pojawiała się podobna do poprzednich starsza kobieta, wskazując kierunek zwiedzania i uprzejmie zwracając uwagę na arcydzieła z tego a tego cento. Usiłując odnaleźć wyjście, trafiliśmy w końcu na aniołów. Nigdy takich nie widziałam – mówi A., bo rzeczywiście to wyjątkowo piękne sztuki. Tablo mieszkańców nieba. Niestety, zajęte czymś innym, nie potrafią wskazać nam wyjścia. Kierują nas fałszywie ku potwornościom klasycyzmu i portretom pyzatych książąt.

Antoni

Bardzo trudno jest znaleźć ten moment, w którym turysta zmienia się w pielgrzyma lub na odwrót. Turysta to ten, co ogląda złote relikwiarze, doceniając kunszt jubilera, pielgrzym wierzy, że nie na darmo schowane są w nich kawałki ciała. Oddawanie czci: uroczo starodawne określenie. Turyście sytuacja wydaje się wyjątkowo zabawna, pstryk! To uniesienie pielgrzyma, że nie ma architektury, tylko niby fragment nieba, chwilowe, tak myślę. Gdy tylko pielgrzym stanie na placu przed, ujrzy po prostu konstantynopolitańskie kopuły i zrobi im zdjęcie, znów turysta.

Corcos

41_00273631_400x400

Niebieskie niebo malował tak czysto jak Giotto. I rzucał jeszcze światło na twarze zakwitających dziewcząt. Nie będę udawał, że go znałem. Nazwisko przeczytałem po raz pierwszy na plakacie przy ulicy Świętego, koło szesnastej trzydzieści, o osiemnastej czternaście kupiliśmy bilet. Spacery po Polach Elizejskich, plaże w Balbec, księżna de Guermantes i Karol Swann: nagle odkrywam ilustracje jak do Prousta. Fantastyczne jest to podsumowanie trzech tomów w galerii w Padwie.

(źródło: pictify.com; flaminiogualdoni.com; kunst-fuer-alle.de)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s