O geografii intymnej

 

Jestem turystą we własnym mieście. Bardzo się czuję nieswojo. Mam rejestrację WE, WB albo WD, zaraz zjem obiad i zaraz je znowu porzucę. Taki jesteś sentymentalny – mówi A.

Miejscom się przecież nic nie obiecuje. Jestem turystą, więc nikt nie pamięta, że też jestem stąd. Równie dobrze mogły to być Syrakuzy albo Piazza Armerina.

– Patrz całowaliśmy się na tych schodach w tamto przedwiośnie – próbuję oswajać na nowo nieoswojone miasto. Miasto nie odpowiada, spłoszone. -Jesteś sentymentalny – powtarza A. i rozpływa się w tłumie.

(Ten wpis powstał na Placu Po Farze w Lu. i jak się okazało pasuje tylko tam. Nie mogę odnaleźć jego słów w Wa. Może dlatego, że jest zupełnie z Lu. i tylko tam zrozumiały? Przypatrzcie się zresztą tytułowi: jaki to tani chwyt, który ma przyciągać nowych czytelników).

O prywatnych geografiach było już kilka razy tutaj, zwykle przy okazji książek1, więc nic nowego dzisiaj nie będzie. Autor bloga w Lu. wypatrzył trzy sposoby osobistej prywatyzacji geografii.

Pierwszy jest powierzchowny. To taka taksówkarska znajomość miasta. Która ulica dokąd prowadzi, że Miedzianą można skręcić tutaj, że ta jest jednokierunkowa, a tamtą dookoła można ominąć ową. Miasto wybornie znane wcale nie jest jeszcze prywatne.

Prywatna jest za to topografia. Wyuczona na pamięć mapa miejsc, które tkwią niezmiennie w umyśle, choć zniknęły w rzeczywistości. A. mówi: o tu był salon Ery, a ja ją poprawiam: nie, tu była księgarnia na Chopina (była dokładnie do początku lat dziewięćdziesiątych). Szlaki księgarni, nieistniejących kawiarni i sklepów. Każdy kiedyś wiedział, gdzie był w Lu. Semadeni, choć naprawdę był tam sklep z chemią (ach, jaki miał zapach proszków i płynów, i smarów). Ja za to wiem, gdzie były pierwsze delikatesy z bananami i ananasami („Delirood”?), gdzie pierwszy empik przy Saskim i sklep rybny na Weteranów.

Na prywatną topografię, nakłada się coś głębszego: siatka wspomnień. Jakieś miejsce dla ciebie nie jest po prostu miejscem: sklepem, przystankiem, kawiarnią, jest za to relacją z kimś, z jakimś uczuciem, lękiem albo radością. Jest więc to miejsce intymne, osobiste. Tu czekałeś, tu biegłeś, tu się spotkałeś, tu padał ten deszcz. To dzięki pamięci miejsc, miasto mieści się w twoim umyśle i piszesz o nim: Miasto. I idąc nie mijasz zwykłej kamienicy, ale to jedyne miejsce, gdzie zdarzyło się Coś. To w tym Mieście tak naprawdę ciągle zamieszkujesz, choć ono coraz odleglejsze od codziennego miasta.

______

1 O przykładowych prywatnych geografiach pisałem tutaj i tutaj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s