Sylwia Chutnik, W krainie czarów, Znak 2014

 

Spodziewałem się olśnienia na miarę Munro. Tak sobie wyobrażałem, że to będzie taka Munro z Muranowa (bo pierwszy raz, zdaje się, brałem się za lekturę Chutnik).

No i nie była. Nie była odkrywcza, gęsiej skórki od narracji nie dostawałem. Czytałem szast-prast i po książce. Tylko na dłużej się zatrzymałem przy historii prostytutki z ulicy Poznańskiej, bo to było coś świeżego. Reszta to utarte narracyjne dróżki.

Ja w ogóle nie wierzę w to, że są książki dla kobiet i książki dla mężczyzn. Książki są dobre lub złe. Coraz częściej złe.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s