Kozmo.blox.pl Pictures presents „Oh, Boy!”

 

 

W berlińskim muzeum kina, które zwiedzaliśmy z powodu książki o Marlenie Dietrich1 (i rzeczywiście warto je zwiedzać i z powodu Marleny, i „Metropolis”, i wreszcie wyświetlanej w nim przejmującej sceny z filmu „Der Verlorene Sohn” Luisa Trenkera z roku 1934, w której zziębnięty imigrant wpatruje się w kawę parującą za szybą nowojorskiej kawiarni, a kamera pokazuje nam na pierwszym planie filiżankę a w tle, za szkłem, wykrzywiającą się z rozpaczy twarz), otóż w tym muzeum, w dziale współczesnym, w ostatniej gablotce znajdował się plakat z filmu „Oh, Boy!”. Należałoby więc ten film traktować jako najnowsze (a już historyczne!) osiągnięcie niemieckiej kinematografii. Hmm…

Pisałem w ostatniej recenzji, że czarno-białe ostatnio stały się modne i „Oh, Boy!” tej modzie ulega, w końcu dzieje się w Berlinie, to jest stolicy trendów i mód. (Czy Jo. widziała ten film?)

Gdyby opisywać ten film jako historyczne osiągnięcie kinematografii (czyli w sposób muzealny) to zapewne należałoby wskazać, że to taka berlińska odyseja (z tym, że raczej nawiązuje do Joyce’a niż do Homera). Czarno-biały bohater płynie przez czarno-białe miasto, napotykając całą galerię osobników pokiereszowanych przez owo miasto i co jakiś czas wypijając drinka, za to przez cały czas (akcja trwa dobę) – znowu nawiązanie do „Der Verlorene Sohn” – nie mogąc napić się kawy. Miejsca się też zmieniają: hipsterska kawiarnia z obowiązkowym bio, stacja metra, nocny bar, offowy teatr. A w tle tej podróży przyjemny jazz.

Nam jednak ciężko określić „Oh, Boya!” jako wydarzenie historyczne. Powiedzieć, że bohater jest nieudacznikiem to niewiele. Jest przedstawicielem pokolenia, które nie wie, co ma ze sobą zrobić, płynie więc po życiu za pieniądze ojca. Chciałby to albo tamto, ale najczęściej zajmuje się myśleniem. O czym myślałeś przez dwa lata? O sobie, o tobie, o wszystkim. Bezmyślne jest to jego myślenie, a A. dodaje, że cierpi ów myśliciel na brak asertywności. (W dawnym języku ten typ osobowości nazywano próżniaczym).

Gdyby nie był to film o Berlinie, to pewnie oceniałbym go gorzej, ale Fernsehturm na zdjęciach zawsze mnie rozczula.

Słowa klucze: klopsiki przyrządzone przez żonę sąsiada, bankomat, gra w golfa

(3,0/3,5)

 

______

1 O tej książce pisałem tutaj.

(źródło: 5kilokultury.pl)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s