Dariusz Rosiak, Wielka odmowa, Czarne 2014

 

Rozmawialiśmy o tym ostatnio w klubie książkowym. O ciekawości wobec cudzego nieszczęścia, cierpienia, zdrady. Niezdrowej ciekawości? Zapewne. Ale jednocześnie bardzo ludzkiej, w końcu nie ma nic bardziej zwierzęcego niż czyste sumienie. Pewnie dlatego spośród kilkunastu tytułów, na które mam ochotę, wybrałem „Wielką odmowę” Dariusza Rosiaka.

Jest zresztą prostsze wyjaśnienie. Dariusz Rosiak pisze o tamtym Lu., Lu., w którym stoją kolejki do księgarni a katolicki uniwersytet jest uczelnią elitarną i wyjątkową w skali kraju, zupełnie inną od obecnego KUL-u. Kolejna książka do działu lubliniana, więc szybko trzeba ją przeczytać.

Książka wpisuje się w nowy nurt lustracyjny, nie ten związany z prawicą, ale ze środowiskami dotychczas nastawionymi na zapominanie, a nie rozliczanie1. „Wielka odmowa”, mimo swego lustracyjnego zacięcia, stara się zrozumieć swoich bohaterów. Niemniej, pośród różnych pytań o prawdę, pamięć, pojawia się jedno, nad którym ciężko przejść obojętnie: czy z radykalnym złem można bezkarnie paktować?

W tle jest ich dwóch: „dobry” ubek (właściwie esbek, ale ubek brzmi lepiej)2, którego zakłamanie wyczuwa się w każdej wypowiedzi oraz nieprzejednany i uczciwy (święty mówią bohaterowie) opozycjonista, ofiara pozorowanej egzekucji przeprowadzonej przez służbę bezpieczeństwa. Wiemy więc, że zło jest realne, nie jest tylko wyobrażeniem.

Ojciec Mieczysław Albert Krąpiec paktuje ze złem. Chociaż wydaje się to dziwne, to polubiłem go po lekturze tej książki. Dlatego, że w swych wyborach przypomina mi Jarosława. Obaj byli przekonani o swojej wyższości i wielkości, obaj w ten sam sposób odczytali historię XX wieku, a kluczem do tego odczytania może być „Bitwa na równinie Sedgemoor” Jarosława3. Obaj uważali, że poza historią istnieją rzeczy większe, czy to literatura, czy filozofia. Z tych powodów, a nie wyłącznie dla własnego interesu, decydują się na współpracę. Jarosław uwiarygadnia swoją osobą władze PRL, ojciec Mieczysław współpracuje w sposób niejawny (to jest ten moment, w którym postawę Jarosława należy przedstawić jako bardziej etyczną).

Jak ocenić spór teologiczny ojca Mieczysława z prymasem Wyszyńskim (choć ojciec Mieczysław, rektor KUL, twierdził, że teologia to nie nauka)? Gdyby nie to, że rozgrywał się w sposób reżyserowany przez służbę bezpieczeństwa, to trzeba przyznać w nim rację dominikaninowi. Rozwijany przez prymasa kult maryjny wypaczył polską pobożność i trudno się nie zgodzić ze zdaniem, że w Polsce zabrakło refleksji teologicznej. (Akurat w kwestii kultu maryjnego z ojcem Mieczysławem zgadzał się, traktowany przez niego jako jeden z głównych wrogów, ks. Tischner).

Nie wiem do końca, czy „Wielka odmowa” jest potrzebna. Zupełnie nie wiem, co zrobić z lustracją. Stojąc wobec radykalnego zła, takiego jak opisane w książce, wiem, że nie da się przejść nad nim zwyczajnie do porządku, że tego wymaga ludzka sprawiedliwość. Z drugiej strony – o tym też mówi „Wielka odmowa” – ocena nigdy nie będzie jednoznaczna, bo ludzie z natury są niejednoznaczni.

 

_____

1 O nowej modzie na lustrację pisałem tutaj.
2 O innym przykładzie dobrego ubeka pisałem tutaj.
3 O tym opowiadaniu pisałem tutaj.

3 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s