Drogi czerwonych, drogi czarnych

C. T. Jasper, Joanna Malinowska, Biuro Ewidencji Masek, od 2016 r., z wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, do 10 stycznia 2027 r. / Drogi czarnych wkraczają w biały ląd, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, do 10 stycznia 2027 r.

Za dużo chyba widziałem surrealizmów w ostatnich latach: monografie Fini, Carrington i Lee Miller, dwie rocznicowe brukselskie, takaż warszawska, bo poczułem rozczarowanie na wystawie w MSN.

Doskonale wiem, że surrealizm nadaje się do oglądania z wielu perspektyw: od psychoanalizy marzeń sennych, przez wizje wojny i apokalipsy, po szamanizm i magię. Niemniej w zamknięciu surrealizmu w politycznym idiomie antyfaszyzmu, wyczuwam jakieś zafałszowanie. Owszem surrealiści w większości byli antyfaszystami, powiązanymi czasem ze skrajną lewicą, ale surrealizm był ponadto, był oderwaniem, był smokiem, który mówi Ą.

Nie należy urealniać surrealizmu.

Sama wystawa przynosi niezwykle ciekawy rozdział czechosłowacki (niestety z zakazem fotografowania), parę wielkich nazwisk, ale czasem ułożonych na chybił-trafił. Jak do narracji wystawy mają się akurat egipskie fotografie Lee Miller?

Najbardziej problematyczne okazują się dwie ostatnie sale. W pierwszej oglądamy powojennych polskich surrealistów, powiązamych z partią komunistyczną. Brakuje w niej jakiegoś przypisu, który odpowiedziałby o stalinizmie jako totalitaryzmie. W sali kolejnej jako surrealizm (w jego politycznej wersji) traktuje się sztukę antykolonialną. Wydaje się to grubym nietaktem wobec surrealizmu (jako idei w sztuce), zgubną konsekwencją wspomnianego powyżej urealniania.

Pomiędzy sale surrealizmu wepchnięty został arcyciekawy przyczynek do kontaktów polsko-afrykańskich: „Drogi czarnych wkraczają na biały ląd”. Z chęcią chciałoby się usłyszeć więcej na temat polskiej recepcji Senghorów, Nyerere’ów i Lumumbów, myśli się spoglądając na monument Bandungu.

Najciekawszym chyba momentem wystawy afrykańskiej jest projekt Biura Ewidencji Masek C. T. Jaspera i Joanny Malinowskiej opowiadający o sposobach wykorzystania masek przywożonych przez polskich marynarzy z Afryki. Odnajdowane w meblościankach, towarzyszące naszym Matkom Boskim, spoglądające na zasłane ceratami stoły są jakimś przedziwnym medium między nieznającymi siebie światami (więcej o nich tutaj).

Dodaj komentarz