Od spodu

Jarosław Iwaszkiewicz, Księga dnia i księga nocy (fragm), 1929. Te wersy czytane jesienią tego roku, kiedy wracamy do siebie jak owi „Azjaci” z innego późnego wiersza, brzmią okrutnie prawdziwie.

*

Ilekroć rozmawiamy o Polsce pojawia się ta nieszczęsna metafora z dnem. Niżej nie można upaść mówimy, a po kilku tygodniach okazuje się, że można. Że studnia, w którą wpadliśmy, jak roztargniona Alicja w króliczą norę, nie ma dna albo inaczej ma wiele den. I ciągle wydaje się, że pukamy od spodu, ale to tylko nam się tak wydaje.

Nie przypominam sobie aż takiego upadku moralnego państwa i jego władzy, porównywalnego jedynie z tym, co się czytało o jakichś krajach o dziwnych nazwach. Eswatini albo Burkina Faso albo jakoś podobnie. Polska.

Mejza – nazwisko, którym żyjemy teraz a o którym zaraz zapomnimy, jak zapomnieliśmy o panu O., właścicielu licznych nieruchomości. Mejza, oszust wyłudzający pieniądze na rzekome terapie od śmiertelnie chorych dzieci. Mejza, od którego zależy rządowa większość, więc jest nietykalny. Minister Mejza, nie ma lepszej twarzy dla upadku moralnego tej władzy, dla upadku tego państwa.

*

Nie, nie podniesiemy się długo. Nie potrafię sobie wyobrazić czy i jak wrócimy do tamtych normalnych czasów. Nie chodzi nawet o to, że zdemoralizowane zostały instytucje, że skrupułów zostali pozbawieni partyjni bonzowie na każdym stanowisku w kraju. Nie, poczucie winy, które nam zostanie po tych latach i będzie rozsadzało nasze rozmowy, nasze relacje, przetrwa dłużej niż władza, będziemy je dziedziczyli przez pokolenia. Jak dziedziczymy wypieraną traumę naszej obojętności wobec Zagłady, a może nawet naszego współudziału.

Najbardziej dotknęła mnie tu atmosfera głębokiego strachu przed pomaganiem i samym mówieniem o pomocy – mówi po wizycie na granicy doktor z Lampedusy, Pietro Bartolo – To coś, czego nie doświadczyłem w żadnym innym kraju Europy.

Ów naród sprawiedliwych, jak sam siebie przedstawiał, tak bardzo oburzony słowami papieża, bo okazało się że narodowe chrześcijaństwo to tylko oksymoron, rodzaj absurdalnej fantazji. Gdyby Jezus nie był Polakiem, należałoby go powtórnie ukrzyżować.

*

Ale co to są rzeczy najważniejsze? – pyta fanatyk rządzący szkołami – Gdybyście mnie państwo zapytali, czego ja chcę dla swoich dzieci, to w pierwszej kolejności chcę, żeby się zbawiły. Jak te dzieci mają się zbawić? One się zbawią tylko wówczas, kiedy nie będą kłamały, kiedy nie będą cudzołożyły, kiedy nie będą zabijały.

Strzeż się, jeśli władza chce twojego zbawienia. Jeśli tego chce, nie zawaha się zabić.

*

Wynotowuję z ostatnich dwóch tygodni: rejestr ciąż; wyrok paratrybunału podważający konwencję europejską; kolejny wyrok o utajnieniu majątków rodzin funkcjonariuszy aparatu władzy; gustujący w kiczu megaloman jako dyrektor narodowej galerii;

Jakby wszystko, co leżało na dnie, jakiś ogromny wir, trąba powietrzna, już nie Alicja, ale Dorotka, wyrzuciło na powierzchnię. Miernoty, wszystkie nasze niegodziwości, naszą małość, prawdziwą Polskę ukrytą pod pozorami innej lepszej.

Ów szalony starzec wołający o Czwartej Rzeszy, parodia wodza, parodia państwa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s