O cierpieniach dousznych wrażliwych Polaków

Giovanni Bellini (we współpracy prawdopodobnie z Andrea Previtalim), Alegoria kłamstwa, 1490-1504, Gallerie dell’Academia, Wenecja, źródło: wikimedia.org

Całe dzieciństwo należało być grzecznym. Bycie grzecznym obejmowało między innymi nieużywanie słów powszechnie uznanych za obelżywe. No dobrze, nie mdlałem od nich jak święty Stanisław Kostka, ale sumiennie w pierwsze piątki spowiadałem się, że mówiłem brzydko, jeśli choć raz cośtam kiedyś mi się wymknęło. (Koncept grzeczności jako wielce szkodliwy, ku rozpaczy niektórych, ruguję u Dziecka, podsuwając mu wzorce osobowe Pippi i Emila ze Smalandii).

W każdym razie ja byłem grzeczny. Miałem dwadzieścia lat i nadal byłem grzeczny. Wyobraźcie sobie więc moje zupełne zdziwienie, gdy we wspomnieniu Jerzego Pilcha opublikowanym po śmierci mojego ulubionego księdza Tischnera, padło zdanie tegoż ostatniego o Pilchu właśnie: Wy mi się, kurwa, lutrze czy kalwinie coraz bardziej podobacie. To powiedział Tischner. Tischner powiedział słowo na k. Na k słowo, powszechnie używane za obelżywe, powiedział Tischner. Pół nieba mi, że tak powiem (brzydko) pie….nęło na łeb.

Od przedwczorajszego wspaniałego gniewnego marszu po Warszawie, tudzież marszów po innych miastach, słychać w kręgach rządzących narzekania, że obywatele są wulgarni i niegrzeczni (a także niewdzięczni). Używają brzydkich słów i nie wiedzieć czemu kierują swoje inwektywy właśnie w kierunku rządzących. Ponieważ funkcjonariuszami partii rządzącej i jej telewizyjnego biura propagandy są sami wrażliwcy, nadeszła fala masowych omdleń u osób, które usłyszały słowo na jot albo na wu (Zasypiałem wczoraj, przyznam się, słuchając krótkiej, acz treściwej ballady o Jarosławie, Jacku i Kai Godek, i nie była to grzeczna piosenka).

Czym jest ów wulgarny język? Otóż, jest on językiem prawdziwym, szczerym, mową tak-tak, nie-nie. Tym różni się on od zafałszowanego języka. Być może największą jego zaletą jest odsłonięcie tego fałszu, do którego przez ostatnich pięć lat zdołaliśmy przywyknąć i osłuchać się nim. To gwałtowne odsłonięcie bywa dla nas szokiem, a dla władzy staje się niedowierzaniem. Zostaje zdemaskowana.

Język prawdziwy staje więc naprzeciw języka fałszywego, którym mówi szeroko pojęta władza (obejmująca i partię, i znaczną część Kościoła, który jest tej partii przedłużeniem). Podobnie jak celem języka prawdziwego jest odsłaniać, tak celem władzy jest zakrywać rzeczywistość. Język fałszywy przybierać musi różne formy, bo różnych narzędzi potrzebują rządzący. Bywa więc to język nachalnej propagandy (tej, która dzisiaj kłamie w sprawie pandemii), język zakłamywanej historii (który buduje narrację o przeszłości taką, jaką chciałaby narzucić władza), osaczający i szczujący język niszczenia grup społecznych i poszczególnych ludzi, wreszcie beznamiętny język pustej religii, ubogi w myśl teologiczną i od dekad powtarzający w kółko frazesy i cytaty z Jana Pawła II.

A skoro Sapir i Whorf nauczyli nas, że język determinuje myślenie, to znaczy, że świat fałszywego języka sam ulega sfałszowaniu, staje się oderwany od ludzkiej codzienności. Przeciw temu fałszywemu światu występuje język prawdziwy. Dlatego tak boli tych, którzy z fałszywego obrazu świata czerpią korzyści, bez względu na to, czy są twarzami tub rządowej propagandy, politykami czy mieszkańcami biskupich pałaców.

Ich zacne uszy cierpią, słysząc ***** *** . To dziwne, nie cierpiały bowiem wówczas, gdy rozlegał się głos pogardy, szczucia i piętnowania. Nie naruszał on ich świętej niewinności. Był ich językiem.

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s