Kroniki zarazy jesiennej (9)

Jacques Callot, Łupienie klasztoru, ryc. 6 ze zbioru „Niedole i nieszczęścia wojny”, ok. 1630, Rijksmuseum, źródło: wikimedia.org

Emigrujemy sobie wewnętrznie. Oglądamy netflixa. Planujemy podróże. Dopiero zaraza uświadamia, gdzie tkwimy. Po uszy. Dopiero kiedy nie możesz uciec, dostrzegasz czym jest Polska.

Piszę sobie. Tchórzliwie schowany za monitorem: szeregowy aparatczyk, który nie ma odwagi publicznie powiedzieć tego, co trzeba powiedzieć:

Wypierdalać!

Oglądam hordy policjantów ściągnięte dla ochrony prowincjonalnego satrapy. Suki wyją i błyskają niebiesko pod moim blokiem, jadąc pod jego dom. Kiedy uniesiesz się odpowiednio wysoko – na przykład we śnie – nad Żoliborz, nad Polskę, nad świat, dostrzeżesz jakie to żałosne, dokąd dotarliśmy krok po kroku, przyzwyczajając się coraz bardziej. Na jaką wyspę trafiliśmy wszyscy.

Od teraz – wydaje się – nie ma odwrotu. Wcześniej czy później czeka nas bitwa pod Mątwami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s