Dziennik. Wyspiański i inne boskie przyjemności

Przeciw tęsknocie, ennui i Weltschmerzowi,
przeciw sikorkom za szarymi oknami,
przeciw rutynie targów, kawiarni i kłótni o zmywanie,
przeciw smutnym oczom na autoportrecie Edvarda Muncha,
przeciw ibupromowi i prospanowi,
usiedliśmy o dziewiątej pięć w pociągu do Krakowa, tam gdzie J. i M., i Jo.

IMG_20171202_103132_654COLLAGE_400x400
(źródło: a.b.)

Notatki o przyjemnościach

Białe pola stykały się z białym niebem. Bażant uciekał przez zaspy. – Jak pięknie – szeptali wyglądając przez okno. – Ima! – wołało Dziecko.

Sala wyglądała jak wielki grobowiec. – Tam leży Bóg Ojciec – powiedział autor bloga.

Przeprócha. Nachylali się nad polną wyką, nad rozmarynem i nad pokrzywami.

Krótkie ołówki Stanisława Wyspiańskiego.

Risotto z pesto dyniowym i kurczakiem, piklowaną dynią, podane z rukolą i parmezanem.

Na szezlongu przeciąga się nieco zmanierowany Tadeusz Kościuszko. Tyle zapamiętuję z wystawy #dziedzictwo.

Prószyło z lekka. Stali pod kawiarnią. Jedli pastel de nata. Obrazek z zimowego filmu.

Wysiadając z windy, jakiś Włoch przyuważył Dziecko. Zaczął wyciągać zza kaptura pomarańczowy balonik. Skąd z nim wracał – sprawdzali pociągi? Z wycieczki do Auschwitz.

(02.12.2017, życie po prostu) 

  

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s