Bernar Yslaire, Niebo nad Brukselą, Egmont 2009

 

 

Czy zabicie bliźniego jest bardziej, czy też mniej szokujące od sceny ukazującej akt prowadzący do przedłużenia własnego gatunku? – pyta autor komiksu, stronę za ostatnim obrazem. Mam wrażenie, że – ze szkodą dla ludzkości – z punktu widzenia rachunków sumienia ortodoksyjnych wyznawców, wciąż bardziej szokujące jest to drugie.

Sięgnąłem po ten komiks przypadkowo. Z powodu nieba i Brukseli, i tej sylwety Pałacu Sprawiedliwości, która przewija się na planszach i pojawia też na okładce. W ogóle nie sądziłem, że jest aż tak aktualny. Właściwie to na końcu zdziwiłem się datą wydania. Może zbyt długo nad Wisłą żyliśmy w ułudzie, żyłem w ułudzie, że nas nie dotyczą problemy z Bliskiego Wschodu. „Niebo nad Brukselą” mówi:

o początku wojny w Iraku, którą rozpętaliśmy cały łańcuch nieszczęść,
o terrorystach wychowywanych w brukselskich dzielnicach (takich jak ta),
o śmiesznej naiwności pacyfistów, którzy problemy chcą rozwiązywać śpiewem „Imagine”,
o – to najważniejsze – tym, że w dramacie uczestniczą jednostki, a nie zbiorowości.

Strasznie brakuje nam, mi na blogu też, tej perspektywy. Wciąż uciekamy się do zbiorowych emocji, zbiorowych epitetów, polityczny realizm przysłania nam człowieka. Zarówno tego, który ginie pod bombami, jak i tego, co bombę niesie pod sukienką. Nie ma bowiem ludzi innych niż w liczbie pojedynczej.

(Oni – ulubiona figura retoryki populizmu, dziś w Polsce chętnie używania do rzucania inwektyw przez rządzących. Uruchamiająca od razu społeczne pokłady negatywnych odczuć.)

 

(źródło: critikong.org)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s