Dziennik. Przygody autora bloga z kurierami (odcinek kolejny)

 

(W poprzednich odcinkach: ultimatum kuriera, zniechęcony kurier, kurier do sąsiadki oraz ratowanie kuriera).

Taki sezon, że dużo zamawiamy. Właściwie dzwonią i piszą bez przerwy. Raczej większe rzeczy, książki odbieram osobiście w kioskach albo w moich ulubionych, żółtych, mówiących skrzyneczkach.

Halo, będzie ktoś o 12? – zniecierpliwiony głos. – Od 13 będzie – odpowiadam, ale nie dodaję, że będzie sama A.

Spokój, nic się nie dzieje. Trzynasta, trzynasta trzydzieści, trzynasta pięćdziesiąt.

Halo, kurier. Zejdzie pan, bo ciężko nosić? – głos ten sam. – Nie zejdę, bo w domu tylko żo… – nie zdołam dokończyć, bo rzuca słuchawką (wiem, nie da się rzucić słuchawką komórki, ale jednak rzuca).

Przyszedł nie w sosie. Wniósł z fochem, opowiada mi potem A., obrażony na cały świat, że jest kurierem, a nie – wymyśla końcówkę autor bloga – dajmy na to, poetą. Nie znoszę takiego obrażalstwa, dodaje A. Co było więc robić? Wzięłam i odliczyłam mu kwotę co do grosza. (Nie zadzierajcie proszę, kurierzy, z A.)

(23.06.2015)

 

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s