Podróż do Włoch. Werona

W sobotni poranek odbywa się na Nizinie Padańskiej wietrzenie pościeli. Leżą poduchy na parapetach zupełnie jak na Nizinie Mazowieckiej.

Kiedy pociąg dojeżdża do stacji Werona, niebo zasnuwa się chmurami. Żadne więc nad nami łagodne oko błękitu. Samo miasto jest wąskie i gęste, jakby wyjęte ze średniowiecza. Do pierwszej w nocy na ulicach słychać gwar. To pod sklepem z koszulami odbywa się dialog kochanków pozbawionych złudzeń, zupełna odwrotność dialogów, których oczekujesz w Weronie, gdzie co drugi bar to Romeo, a kawiarnia – Giulietta. Julia jest przecież afrodyzjakiem dla literatów i romantyków, których pełno na tutejszych ulicach (tak przynajmniej sądzę).

Średniowiecze spotykamy w Weronie wszędzie: w ukrytych kościołach, do których prowadzą schody wewnątrz innych kościołów; w końskich płatkach, którymi posypują makaron z pesto: twardym, karminowym mięsie o gorzkiej barwie; nawet w demonstracji pod flagami z lwem, wzywającej na jarmarku do niepodległości Rzeczpospolitej Weneckiej.

(W zamku rodu della Scala odnajduję obraz Stefano da Verona „Madonna del Roseto”. Jak mówi tytuł, rzecz dzieje się w ogrodzie różanym. Wokół Maryi z dzieciątkiem uwijają się anioły i kolorowe ptaki. Atmosfera pikniku udziela się uczestnikom. Katarzynę Aleksandryjską tak bardzo absorbuje wicie różanego wianka, że odkłada na bok narzędzia swej męki).

Zapisuję w notesie podróżnym: wrócić do Padwy, Vicenzy i Werony.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s