Podróż do Włoch. Bergamo

Mistrz piekarniczy z Bergamo wypiekł Włochy z chleba. Konsumujemy pizzę a on, z fotografii, patrzy na nas smutnym wzrokiem, stojąc obok drożdżowego buta.

Miasto Bergamo leży na górze (co jest tylko półprawdą, bo miasto Bergamo leży też na dole, równinie ciągnącej się wte i wewte), we mgle przypomina Oslo. Jest tak schludne, że tutejsze psy nie brudzą trotuarów, najbardziej skandynawskie z włoskich miast. Bergamo zamieszkują Lombardowie, którzy jedzą polentę i tutaj, w swoim lombardzkim żywiole, są naprawdę szczęśliwi, i Boliwijczycy, jak podaje wszechwiedząca wikipedia. Do obejrzenia jest: koński łeb w portyku bazyliki, spory kawałek św. Wincentego oraz korona papieża Jana (Weź ten obrazek – podpowiada A. – to taki typowy papież). Bohaterami tutejszej „Ostatniej wieczerzy” są kot i pies rywalizujący o miskę (malarz musiał być wizjonerem, który przewidział youtube’a). Kiedyś przybyli tu Wenecjanie, co tłumaczy obecność lwów na ulicach i pachnących morzem sardynek w menu miejscowej restauracji. Pod arkadami weneckiego pałacu obściskuje się teraz jakaś para, nic sobie nie robiąc z dożów i turystów.

Miasto przedstawia przyjemny widok. Kiedy wsiadamy do autobusu, dwie panie rozmawiają o Grażynce z Lubartowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s