O kuszeniu. Juliusz, Jep i Jarosław

W listach Iwaszkiewicza oraz Reny i Kota Jeleńskich1 pojawia się dość przykra opowiastka o podstarzałym Jarosławie usiłującym w rzymskim mieszkaniu Reny dobrać się do jakiegoś młodzieńca, który koniec końców okazał się młodzieńcem z koneksjami, więc uniknięcie skandalu wymagało sporo wysiłku ze strony Jeleńskiej.

Dlaczego o tym piszę? Jestem świeżo po lekturze reportażu Marcina Kąckiego „Kuszenie w cieniu katedry” z ostatniego „Dużego formatu” (zrobiłem nawet dla niego wyjątek, bo nie czytam bieżącej prasy, ograniczając się do książek). Jego bohater, Juliusz, kojarzy mi się z tamtym Jarosławem.

Oczywiście jedną rzeczą jest sianie zgorszenia. Arcybiskup wykorzystujący seminarzystów – samo w sobie budzi to obrzydzenie, zwłaszcza, że pojawia się w tym kontekście relacja władzy, a zaraz za nią: kumoterstwo i nepotyzm. Do dziś pamiętam, że gdy pojawiła się sprawa Paetza, równie nagle pojawił się neologizm paetzować, żartobliwie opisujący molestowanie o charakterze homoseksualnym. Polski Kościół nie potrafił sobie w żaden sposób poradzić z problemem Paetza (podobnie jak z wieloma większymi i mniejszymi od tegoż problemami).

Ale jednocześnie to, co pisze Kącki o arcybiskupie, budzi we mnie wobec niego współczucie. Podobnie jak Jarosław, nie do końca jest świadomy zła, które uczynił. Pozostaje oddany estetycznym żądzom, pedantycznie dba o siebie, wciąż poszukując wokół kochanków i dbając o dobre o sobie mniemanie. Liberie, eleganckie perfumy, całe dworskie teatrum tworzone przez arbiter elegantiarum z Ostrowa Tumskiego.

W moich skojarzeniach w sposób zupełnie oczywisty pojawia się teraz trzecia postać. Jep Gambardella, koneser wielkiego piękna. Esteta a nie etyk, znawca dobrych win i wybornych przyjęć2.

Naprawdę uderza w portrecie arcybiskupa Paetza jego zupełnie oddanie się doczesności. Nie ma w jego sylwetce nic religijnego, nic, co miałoby jakikolwiek związek z chrześcijaństwem. Wprost przeciwnie, Paetz jawi się jako symbol oddania się ziemskim pożądaniom i pokusom, korzystania z ogrodu ziemskich rozkoszy. Wieczny bachant, półludzki Pan. Uwodzi w nim ten pogański rys. Tysiąckroć bliższy Grekom niźli Chrystusowi.

______

1 O tej książce pisałem tutaj.
2 Jep Gambardella jest bohaterem „Wielkiego piękna”, o którym pisałem tutaj.

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s