Krzysztof Varga, Czardasz z mangalicą, Czarne 2014

 

Do zapamiętania: następnym razem, jadąc do Budapesztu1, przejrzyj jeszcze raz „Czardasz z mangalicą” i wypisz miejsca, które musisz zobaczyć, tudzież potrawy, których musisz spróbować.

Narracja Krzysztofa Vargi jest doskonała. Powtarzam to sobie, choć wcale nie miałem ochoty na rzeczy węgierskie, chcąc jak najwięcej pochwycić rzeczy włoskich. Ale nie da się, czytając Vargę, nie chcieć pojechać po raz kolejny. Następnym razem, jadąc do Budapesztu, przeczytaj raz jeszcze!

Gdyby był średniowiecznym malarzem (do zapamiętania: miałeś raz jeszcze obejrzeć galerię średniowieczną w Narodowym), można by go określić, tak jak innych anonimowych mistrzów, „Mistrzem Melancholii z Węgier”2.

Co więcej – chciałbym tutaj dodać może próbkę stylu, ale nie wiem, co mam wybrać, najchętniej za dużo – Varga pisze o rzeczach, które pociągają mnie najbardziej: poznawaniu miejsc, wędrowaniu po miastach, umykaniu kultury, zanikaniu papierowych listów.

Ach tak, więc wybrałem: żyjemy coraz dłużej, ale kosztem coraz krótszej pamięci.

 

_____

1 O pobycie w Budapeszcie pisałem m.in. tutaj.
2 O poprzedniej książce „Mistrza Melancholii z Węgier” pisałem tutaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s