
Urzędnicy w greckiej restauracji
Tak się spotykamy co miesiąc albo dwa, czasem rzadziej. R. od dawna zarzuca tematy zdrowotne, teraz jeszcze pojawiła się wojna. – To będzie czy nie? – pada pytanie nad musaką. Dzieci w prywatnej szkole mdlały na alarmie, bo dotąd nie spotykały się z wojnami ani uchodźcami.
Potem rozmawiamy o nagości na plażach. Oburza się H., że dzieci widzą starych. A potem wyjaśnia, że stare kobiety różnią się od starych mężczyzn. Rzucam jakiś frazes o pięknie, w który sam nie wierzę i przywołuję Luciana Freuda. Freud? – zaciekawia się R., który oprócz medycyny, jeszcze psychoanaliza.
Rozchodzimy się bez konkluzji. Okazuje się, że wszystkie tramwaje po dwudziestej zjeżdżają do zajezdni.
