księgarnia 64/26

  

Justyna Woś, Światowcy, Krajowa Agencja Wydawnicza Rzeszów 1982

Spomiędzy stron wypadła mała karteczka, używana jako zakładka. Z jednej strony miała kolorową reklamę pezetmotu, z drugiej – kalendarzyk na rok 1980. Niebieskim długopisem ktoś zakreślił w nim wolne soboty oprócz styczniowych (może dostał kalendarzyk w lutym). W maju nie było wolnej soboty, zamiast niej Dzień Zwycięstwa. Którejś niedzieli urodziłem się ja.

Pod koniec ubiegłego wieku duet – Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski – prowadził rozmowy z ówczesnymi autorytetami. Była to swego rodzaju summa światopoglądu kończącej się epoki (tutaj). Okazuje się, że dwadzieścia lat wcześniej podobnego zadania podjęła się Justyna Woś i chyba tylko Krzysztofowi Pendereckiemu udało się być bohaterem obu książek.

„Światowcy” stanowią aleję zasłużonych wytyczoną pod koniec epoki gierkowskiej. Są wśród nich mężczyźni (kobiety nie są bohaterkami, chyba że amerykańskie stażystki) w sile wieku i kariery, a także tacy, którzy już osiągnęli wszelkie możliwe szczyty. Autorka nie wymaga od nich refleksji nad sensem istnienia, dopytuje raczej o sposób pracy, ulubione miejsca odpoczynku, sukcesy. Mimo że książka ukazała się już w stanie wojennym, jest jeszcze z optymistycznego ducha lat minionych.

Ten, kto czytał, też musiał cenić rok osiemdziesiąty, skoro dwa lata później używał go jako zakładki.

Przemiany ustrojowe przemieliły bohaterów. Wybitnych inżynierów zapisano do historii poprzedniej epoki, awangardowych reżyserów zastąpili jeszcze bardziej awangardowi. Kogo innego pytano o sens życia. Ostał się Penderecki, żywa legenda pod opieką energicznej żony.

Spośród bohaterów „Światowców” żyją jeszcze Jerzy Maksymiuk i Krzysztof Jasiński, ten drugi rozwinął się w epoce telewizyjnej rozrywki końcówki lat dziewięćdziesiątych. Trzy czy cztery nazwiska nic mi nie mówiły.

Zastanawiam się nad „Rozmowami na początek drugiej ćwierci wieku”. Nie potrafię znaleźć ich uczestników. Może ta epoka ma już dosyć głosu autorytetów? Może sama idea autorytetu kryje w sobie pułapkę? Po kolejnych ujawnieniach, wymazywaniach, auto da fé czy wypowiedziach napełnionych fałszywym besserwisserstwem, listy światowców kurczą się.

(Ostatni taki przesiew w moim życiu nastąpił wraz z listem zaprzeczającym ludobójstwu w Gazie, który podpisało wielu cenionych).

Gorzej tylko, że w pustkę po autorytetach wchodzą algorytmy.

Skomentuj