dziennik 59/26

Hans Finsler, Jajka na talerzu, 1929, Kunstmuseum Moritzburg Halle (Saale), źródło: facebook.com

Notatnik sierpniowy

Codziennie rano naprzeciw mojego okna odkręcają fontannę. Chłodzi się w niej dzieciarnia, której rodzice postanowili pokazać jaka piękna jest Warszawa oraz Hiszpanie na wycieczkach.

Czasem wieczorem jest burza a ja otwieram balkon i przywołuję ją do siebie jak świetlistego kota.

Któregoś dnia pojawia się wiadomość, że Fatima zniknęła, wraz z siostrami. Mieszkają w bloku pod burzą. Widuję je od czasu do czasu jak czekają na autobus albo niosą suszarkę. Toteż zniknięcie Fatimy nie daje nam spokoju, oddycham z ulgą, kiedy je odnajdują całe i zdrowe. Czy powróci do sto osiemdziesiąt?

Zaraz po rocznicy autobusem jedzie starszawy gość w czarnej koszulce zapisanej szwabachą: Oberschlesien ist mein Vaterland. Wysiada na cmentarzu żydowskim. Upiór – piszę do J.

Ursynów. Podchodzą do nas kawki, blisko, jedna za drugą, z szeroko otwartymi dziobami. Nic nie mówią, ale wiemy, że chciałyby pić. Taki objaw katastrofy.

Spotykamy się z K. Rzadko się teraz spotykamy, ludzie lepią się od upału. Letnim dziewczynkom opowiadam o swoich wędrówkach po tiktoku. Jesteś taki zabawny, zostań influencerem – radzą.

Otworzyli supermarket azjatycki koło mnie  – opowiada A. Idziemy tam któregoś popołudnia. Panuje obfitość. Wszyscy nagrywają się na rolki.

Mija jedenaście lat od Narodzin. Pierwszy raz nie ma urodzinowego drzewa. Pierwszy raz nic nie musimy. Długo do tego dorastaliśmy.

1 Comment

Dodaj komentarz