księgarnia 43/26

Artur Pastor, Apúlia, Portugalia, lata 50. lub 60. XX w., źródło: facebook.com

Samanta Schweblin, Dobre i złe, tłum. Tomasz Pindel, Pauza 2026

(Gdy przyszedł mi na myśl poniższy koncept, przypomniałem sobie profesora Majewskiego rozczytującego partytury Bacha).

Opowiadania z tomu „Dobre i złe” sięgają do wzorców antycznych.

Można je czytać jako współczesne wariacje na temat mitów. Odgaduję część z nich. Bohaterka „Witamy w klubie” to Meduza, opowiadanie „Niesamowite stworzenie” przywołuje Pegaza, z kolei „Oko w gardle” jest historią Ikara i Dedala. Starsza siostra z „Kobiety z Atlántidy” to Persefona.

Więcej: kluczową rolę w opowiadaniach odgrywa fatum.

Obecność fatum podkreśla pewna figura gramatyczno-stylistyczna, pojawiająca się w tekstach Schweblin.

Narrator, pierwszo- czy trzecioosobowy, opowiada chronologicznie zdarzenia z przeszłości, posługując się czasem teraźniejszym:

Pochyla się do przodu i szepcze: Chcesz kawy?  (s. 72)

Nagle jednak ujawnia swoją wszechwiedzę, co do przyszłych wydarzeń (również mających miejsce w przeszłości):

Po tej podróży będzie już zawsze obcinała się na krótko, przestaną sypiać w jednym łóżku, ona przeniesie się na materac położony na podłodze (jak wyżej).

Ten przebłysk, prześwit jest chwilowy, jeden moment ujawnienia się fatum. Po czym narracja (bez żadnych wyjaśnień, wprowadzeń) wraca do normalnego – teraźniejszość w przeszłości – biegu:

Ojciec jest tak zmęczony, że przez chwilę nie odpowiada (tamże).

Unaocznienie fatum to największe osiągnięcie tej prozy. Uświadamiamy sobie, że tak jak jej bohaterowie nie kontrolujemy swojego życia: w nasz czas teraźniejszy, w to picie kawy na stacji benzynowej, wkracza zdarzenie, przypadek, Moment. Prządki krzętnie wykonują swoją pracę.

Skomentuj