Roberto Calasso, Zaślubiny Kadmosa z Harmonią

Porwanie Europy, waza apulijska czerwonofigurowa, 330-320 p.n.e., Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu, źródło: https://www.khm.at/

1.

Więź, która wytwarza się pomiędzy tobą a książką, którą czytasz w podróży, uniemożliwia obiektywne pisanie o lekturze. Treść zlewa się z krajobrazem, z ludźmi: jak te porywane przez Zeusa dziewczęta z oceanu (por. „Z mitologii”). Pełno ich w pierwszym rozdziale, jakby czytany kiedyś w Portugalii Nabokov przebrał się teraz w antyczne szaty.

2.

Naszym przekleństwem jest linearność mitologii, którą nam wmówił Jan Parandowski ze swoim pomarańczowym Herkulesem w celofanie. Jej chronologiczność, oczyszczenie wątków ze zbędnych nieścisłości. „Mitologia” Parandowskiego strzeże kanonu z surowością pierwszych soborów.

3.

Trzeba porzucić Parandowskiego, wymazać go z umysłu, aby móc delektować się mitologią Calasso. Te rzeczy nigdy się nie zdarzyły, ale są zawsze – odczytujemy pierwszą frazę. Pogrążamy się w bogach i ludziach, zanurzamy się w życiu, jakim jest. Te same przeczucia, co Brodski, zresztą autor przedmowy, co Kawafis, co Jarosław. Nie ma innych możliwości.

Tylko dlatego, że życie jest nieodżałowane i niepowtarzalne, pochwała jego przejawów może osiągnąć tak znaczną siłę (…) Zewnętrzna warstwa życia jest tutaj wszystkim, jest całością tego zjawiska, które istnieje tylko w swoich krótkotrwałych przejawach. Jest to forma przelotna, która jednak przejmuje doskonałość form innych, istniejących trwale na Olimpie (s. 130).

4.

Jeśli jednak miałbym z „Zaślubin” wyjąć tylko jeden rozdział i kazać go czytać uczniom zamiast Parandowskiego, wcale nie zostawiłbym ich sam na sam z opowieścią mityczną. Nie, wybrałbym z rozdziału ósmego to, co Calasso pisze o Sparcie.

Bezrefleksyjnie powtarzamy w pierwszej klasie liceum stare słowa o Sparcie, nie rozumiejąc, że oto jest matka wszystkich totalitaryzmów. Spartanie – pisze Calasso – jako pierwsi rozeznali się w tym, jak dalece porządek społeczny wspierając się na nienawiści, może trwać (…) byli jednakowi, wymienialni wewnątrz, a na zewnątrz tworzyli powierzchnię zwartą i niezwykle twardą (s. 260).

5.

„Zaślubiny Kadmosa z Harmonią” są lekturą pełną. Trudno dopowiedzieć cokolwiek. Kiedy po tygodniach usiłuję zapisać powyższe akapity, fejsbuk wyświetla mi nagłówek z „La Stampy”. Roberto Calasso nie żyje.

(tłum. Stanisław Kasprzysiak)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s