Remigiusz Grzela, Z kim tak ci będzie źle jak ze mną? Historia Kaliny Jędrusik i Stanisława Dygata

Kalina Jędrusik jako Holly Golightly w „Śniadaniu u Tiffany’ego” w Teatrze Komedia (1965), Narodowe Archiwum Cyfrowe, źródło: zwierciadlo.pl. Tę samą rolę w filmie Blake’a Edwardsa zagrała w 1961 r. Audrey Hepburn.

O poprzedniej biografii Kaliny Jędrusik, autorstwa Dariusza Michalskiego, któremu zresztą autor obecnej biografii szczerze dziękuje, napisałem krótko: szkoda puszcz. To było dziewięć lat temu i fascynowała mnie wtedy Kaliny Jędrusik jako figura Marilyn Monroe. U Remigiusza Grzeli bardziej skupiam się na mniej oczywistym skojarzeniu. Kalina Jędrusik jako Audrey Hepburn.

(A. przegląda wkładkę ze zdjęciami i stwierdza, że nie wie, o co chodzi z urodą K.J. Sprawdzam, że również od dziewięciu lat nie zmieniła zdania w tej sprawie).

Ta biografia jest inna. Na pewno zresztą jest jakiś angielski termin, którym posługują się uczeni recenzenci, jakiś narrative biography, który trafnie opisałby styl jej pisania. Budowanie portretu nie jednej, czy dwóch osób, ale całej epoki; wprowadzanie domyślnego głosu bohaterów (tu: literackie monologi Kaliny); zanurzanie się w dygresjach, często wielowarstwowych i zupełnie odbiegających od wątku głównego, co nie znaczy, że nieciekawych.

Dla biografii Jędrusik i Dygata odłożyłem na bok wyczekiwanego Jarosława. Czy kusił mnie nieco przykurzony pisarz, książę Warszawy? (Na półkach meblościanki odnalazłem „Jezioro Bodeńskie”, ale nie zabrałem go ze sobą). Czy może ikona seksapilu sprzed pięćdziesięciu laty?

Osiedle przy Joliot Curie przypomina to przy Marchlewskiego. Może dlatego przed oczami stają mi słynne imieniny mojego dzieciństwa (tutaj). To są ćwiczenia z osobistej geografii. Przy Dąbrowskiego mieszka teraz M. Podróżuję po mapie, przy odrobinie wyobraźni da się nią przedrzeć do przeszłości.

Trochę mnie nawet wzrusza jak Grzela opisuje te nasiadówki z garem zupy w kuchni, tę zawiesinę papierosowego dymu, którą znam z dzieciństwa u I. i H. Dopiero na dalszych stronach odkrywa, że w tej przyjaźni, w tej miłości czai się coś toksycznego. Podobnie, coś toksycznego siedzi w ścianach: jak w „Życiu na podsłuchu” czujny esbek śledzi serial z życia warszawskiej inteligencji.

(Cieszyć się trzeba małymi rzeczami, bo wielkie mogą nie przetrwać, myślę sobie o tym roku, w którym tak ważna dla przeżycia okazywała się przyjaźń).

Szybko się starzeli. Czterdziestka to była już granica, jakby się nagle wypalali. Potem już tylko postępujące rozczarowanie sobą, życiem, innymi. Ikony seksapilu mają właściwie dwa wyjścia: umrzeć młodo jak Marilyn albo wycofać się z aktorstwa jak Audrey. Droga Kaliny – odczytuję ostatnie rozdziały historii – wiedzie pośrodku: staje się widmowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s