Kasper Bajon, Fuerte

Ilustracja z „Le Canarien”, dzieła opisującego podbój Wysp Kanaryjskich; Kodeks Montruffet, 1630, rozdział LX, źródło: wikimedia.org. Zarówno historia podboju, jak i samej książki, szczegółowo pojawia się w „Fuerte”

Przeczytałem kilka pierwszych zdań „Fuerte” i odłożyłem ją do plecaka. Bałem się, że przyswoję cudzy język i zacznę zapisywać Portugalię niewłasnymi słowami. W końcu wpatrywałem się w ten sam Ocean, co Kasper Bajon, i poszukiwałem zdań do opisywania wypalonych słońcem wzgórz Algarve i jego skalistych zachodnich wybrzeży. Nie padało od tygodni. Antoni co rano wspominał, że przydałoby się kilka dni deszczu. Czerwona ziemia schła. Po południowej plaży wiatr toczył kule zeschniętych mikołajków, co przypominało filmy przyrodnicze z Doliny Śmierci albo horrory. Jedna iskra a eukaliptusowe lasy zapłonęłyby tak jak dwa lata temu. Do tego przyglądanie się skałom z zapisanymi milionami lat, dla których ten epizod z nami, w ogóle z ludźmi, nie zasługuje jeszcze nawet na cienką warstwę.

Mogłem do czytania powrócić dopiero w Warszawie.

„Fuerte” jest reportażem dygresyjnym. Nie bawią mnie statystyki (mógłbym w sumie poprosić o rachunki Dziecko), ale – na oko – ponad jedna trzecia książki opowiada o czymś innymi niż wyspa z archipelagu Wysp Kanaryjskich. Nie znaczy to, że dygresje nie są ciekawe, przeciwnie – cała narracja przekonuje, pod warunkiem, że nie oczekujesz czystej insularności. Może nie da się blisko trzystu stron poświęcić wyłącznie wysychającej Wyspie Szczęśliwej.

Zbudowana z wyznań, kronik i obserwacji „Fuerte” jest rodzajem monologu. Wrażenie to powstaje, ponieważ autor rzadko – co w reportażu nietypowe – dopuszcza jakieś cudze głosy. Nie pozwala, aby kto inny kierował jego opowieścią a przez to czyni cały tekst hermetycznym. Narrator ujawnia się już od pierwszych zdań, choć i tak czytelnikom pozostawia niedosyt: czemu tam się znalazł? co robi na wyspie, która była na tyle nieprzyjazna, że od starożytności traktowano ją jako miejsce wygnania? dlaczego akurat tam? „Atlas wysp odległych” Judith Schalansky daje do wyboru całą masę mniejszych lub większych, bardziej przyjaznych, wysp.

Jedno jest pewne: przenika ten tekst czułość do swojej wyspy. To owa czułość jest jego główną bohaterką.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s